23 precyzyjne pytania a w odpowiedzi ponad 400 stron dokumentów – bez spisu treści, bez indeksu, bez oznaczenia, co odpowiada na jakie pytanie. Klasyczny document dumping — zalewanie papierem, stara sztuczka administracji. Ale dokumenty mówią, a czasem więcej mówi to, czego w nich nie ma.
23 grudnia 2025 roku Instytut Ekologii Akustycznej złożył do Starostwa Powiatowego w Suchej Beskidzkiej wniosek o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej 12-letniej historii nadzoru nad hałasem przemysłowym zakładu Krzysztof Pacyga PACYGA IMPORT-EXPORT w Kukowie — producenta mebli dziecięcych, dostawcy IKEA, zlokalizowanego w granicach obszaru Natura 2000 Beskid Mały.
Odpowiedź Starostwa (pismo WS.1411.1.2025.SK z 09.01.2026 r.) oraz Wydziału Architektury (WA.1431.26.2025.RB z 19.01.2026 r.) przyszła na czas. Ale analiza treści ujawnia obraz, który trudno zignorować: na ponad połowę pytań nie udzielono pełnej odpowiedzi, kluczowe dokumenty nie zostały udostępnione, a te, które przekazano — odsłaniają 12 lat systemowej bierności organu.
Poniżej przedstawiamy szczegółową analizę: co dokładnie pytaliśmy, co usłyszeliśmy w odpowiedzi, a czego nie usłyszeliśmy — i dlaczego to milczenie mówi więcej niż słowa.
Jak wygląda bilans odpowiedzi
Nasz wniosek zawierał 23 pytania pogrupowane w osiem części tematycznych. Po analizie odpowiedzi z udziałem zespołu eksperckiego — w tym prawników, specjalistów ds. ochrony środowiska oraz niezależnych analityków — sporządziliśmy bilans:
| Status odpowiedzi | Liczba pytań | Procent |
|---|---|---|
| ✅ Pełna odpowiedź | 5 | 22% |
| ⚠️ Odpowiedź częściowa lub wymijająca | 11 | 48% |
| ❌ Brak odpowiedzi lub odpowiedź nieadekwatna | 7 | 30% |
Innymi słowy: na niemal 80% naszych pytań Starostwo nie udzieliło pełnej, wyczerpującej odpowiedzi, albo.. żadnej. To nie jest kwestia interpretacji — to kwestia faktów i dokumentów, które powinny, a nie zostały udostępnione.
Część I: Co wiemy o decyzji hałasowej z 2013 roku
Co pytaliśmy: Trzy fundamentalne pytania: czy decyzja WS.6241.3.2013.MM nadal obowiązuje, czy rozważano jej aktualizację po rozbudowie zakładu, ile skarg wpłynęło od mieszkańców w ciągu 12 lat.
Co usłyszeliśmy:
- Pytanie 1 ✅ — Decyzja obowiązuje, nie była zmieniana. Załączono kopię.
- Pytanie 2 ⚠️ — Stwierdzono, że „przesłanki z art. 115a ust. 7 POŚ nie zaistniały”. Odpowiedź formalistyczna, bez merytorycznego wyjaśnienia (pismo WS.1411.1.2025.SK z 09.01.2026 r.).
- Pytanie 3 ✅ — Podano liczbę: 4 skargi (2013: 1, 2024: 2, 2025: 1).
Czego nie usłyszeliśmy:
Starostwo nie wyjaśniło, dlaczego rozbudowa zakładu o nowe hale produkcyjne, 8 suszarni drewna, stację filtrowentylacyjną, instalację LNG i silosy nie stanowi przesłanki do wydania nowej decyzji uwzględniającej zwiększoną liczbę źródeł hałasu. Odpowiedź „przesłanki nie zaistniały” przy udokumentowanych przekroczeniach norm to odpowiedź, która rodzi więcej pytań niż rozwiewa.
Cztery skargi w ciągu 12 lat? To podejrzanie mało. Pytanie brzmi: czy Starostwo liczyło wyłącznie formalne skargi, pomijając zgłoszenia mailowe, telefoniczne, pisma od radnych oraz mieszkańców, interpelacje? Z dokumentacji lokalnej społeczności wynika, że kontaktów z organami było wielokrotnie więcej.
Część II: Pomiary hałasu — paradoks nocnego milczenia
Co pytaliśmy: Prosiliśmy o pełną dokumentację pomiarów, wyjaśnienie dlaczego pomiary sprawdzające wykonano wyłącznie w porze dziennej (choć wszystkie przekroczenia — w 2013, 2022 i 2024 roku — dotyczyły pory nocnej) oraz informacje o akredytacji i kwalifikacjach osób mierzących.
Co usłyszeliśmy:
- Pytanie 4 ⚠️ — Przekazano protokoły pomiarów wstępnych z 2025 roku (załączniki 8–10). Nie wiadomo, czy istnieją jakiekolwiek pomiary Starostwa z lat 2013–2024 .
- Pytanie 5 ⚠️ — Starostwo wyjaśniło, że właścicielka jednej nieruchomości odmówiła pomiarów nocnych 3 lipca 2025 roku. Wykonano pomiary nocne na innej działce (nr 565).
- Pytanie 6 ⚠️ — Odpowiedź prawniczo sprytna: „art. 147a dotyczy prowadzącego instalację, nie Organu”. Przekazano jedynie świadectwa wzorcowania aparatury.
Czego nie usłyszeliśmy:
Dlaczego pomiary z 14 maja 2025 roku ograniczono wyłącznie do pory dziennej — to pytanie bez odpowiedzi. Skoro od 2013 roku WSZYSTKIE udokumentowane przekroczenia dotyczyły pory nocnej, to dlaczego organ konsekwentnie unikał pomiarów nocnych?
Kwalifikacje osób wykonujących pomiary — brak. Starostwo podało świadectwa wzorcowania sprzętu, ale nie ujawniło, kto konkretnie mierzył i jakie ma do tego kwalifikacje.
Czy zakład pracował z pełnym obciążeniem podczas pomiarów — brak informacji. Mieszkańcy wielokrotnie sygnalizowali, że w trakcie i przed kontrolami zakład ogranicza produkcję. Jedna z osób zgłaszających problem złożyła pisemne oświadczenie, że podczas pomiarów z maja 2024 r. „panowała zupełna cisza, jakby zakład nie pracował”.
To o tyle istotne, że miesiąc po „korzystnych” pomiarach Starostwa — niezapowiedziana kontrola WIOŚ z 25 sierpnia 2025 roku wykazała przekroczenie o 4,1 dB w porze nocnej w jednym z punktów pomiarowych. Mamy tutaj więc dwa światy pomiarów: Starostwo nie słyszy — WIOŚ słyszy.
Część III: Automonitoring — obowiązek, który można zignorować
Co pytaliśmy: Czy Starostwo weryfikowało pomiary automonitoringowe przedsiębiorcy? Dlaczego podmiot nie przedkładał wyników w latach 2019, 2021 i 2023 — i jakie konsekwencje poniósł?
Co usłyszeliśmy:
- Pytanie 7 ⚠️ — Odpowiedź jednowyrazowa: „Tak.” Bez jakichkolwiek szczegółów co weryfikowano i w jaki sposób.
- Pytanie 8 ✅ — Przekazano kopie sprawozdań (załączniki 16–19).
- Pytanie 9 ❌ — Odpowiedź: „Wezwano do uzupełnienia.” I koniec.
Czego nie usłyszeliśmy:
„Tak” — jedno słowo na pytanie o wieloletni okres weryfikacji. Bez informacji o zakresie, metodzie, częstotliwości, wynikach weryfikacji. To odpowiedź, która nic nie mówi.
„Wezwano do uzupełnienia” — ale kiedy wezwano? Jaki był termin? Czy podmiot uzupełnił? A jeśli nie — jakie wyciągnięto konsekwencje? Na żadne z tych pytań nie ma odpowiedzi.
Przez 12 lat obowiązywania decyzji przedsiębiorca powinien wykonać 6 cykli pomiarowych (co 2 lata). Nie wykonał ich w 2019, 2021 i 2023 roku — czyli połowy. Starostwo „wezwało” — i nic więcej. Brak kopii wezwań, brak informacji o sankcjach. Decyzja administracyjna, której przez lata nikt nie egzekwuje, jest fikcją. Z resztą jeśli pomiary nie zostały wykonane, to jak ma je teraz firma uzupełnić? Pytanie zatem kolejne – czy za takie zachowanie (powtarzalne regularnie) obowiązują jakieś mandaty, kary i czy się na nie Starostwo zdecydowało? A jeśli nie to dlaczego?
Część IV: Art. 362 POŚ — przepis, którego nikt nie używa
Co pytaliśmy: Cztery pytania o postępowania administracyjne: czy rozważano nową decyzję dla terenów z normą 50/40 dB, jaką analizę prawną sporządzono przed odmową zastosowania art. 362 POŚ, ile razy w ogóle użyto tego przepisu i ile wydano decyzji z art. 115a POŚ.
Art. 115a Prawa ochrony środowiska to „decyzja hałasowa” — gdy pomiary wykażą przekroczenie norm, starosta musi ją wydać, wyznaczając zakładowi dopuszczalne poziomy hałasu i ewentualne ograniczenia (np. godziny pracy maszyn). Art. 362 POŚ to z kolei znacznie szersze narzędzie — pozwala organowi nakazać ograniczenie każdego negatywnego oddziaływania na środowisko, nawet jeśli formalne normy nie zostały przekroczone. W przypadku Kukowa oba przepisy mają kluczowe znaczenie: decyzja z art. 115a obowiązuje od 2013 roku i jest wielokrotnie łamana, a art. 362 mógłby zostać użyty do nakazania konkretnych działań naprawczych — ale Starostwo odmówiło jego zastosowania, powołując się na jeden wyrok NSA (o czym poniżej).
Co usłyszeliśmy:
- Pytanie 10 ⚠️ — „Starosta rozważa wszczęcie postępowania.” Czas teraźniejszy — w styczniu 2026 roku, po 12 latach od wydania decyzji.
- Pytanie 11 ✅ (co za szok!) — „Nie sporządzono opinii prawnej, bazując literalnie na zapisach wyroku NSA II OSK 636/19.”
- Pytanie 12 ✅ — „Nie korzystał.”
- Pytanie 13 ✅ — Podano wykaz: łącznie ok. 10 decyzji z art. 115a POŚ w latach 2013–2025.
Czego nie usłyszeliśmy — a co usłyszeliśmy aż za głośno:
To jest serce naszej analizy i najbardziej wymowna część odpowiedzi Starostwa. Trzy fakty:
Fakt pierwszy: art. 362 POŚ nie został zastosowany ANI RAZU w ciągu 12 lat. Nie wobec Pacygi. Wobec nikogo – ani razu, wobec żadnego podmiotu w całym powiecie suskim. Przepis, który daje Staroście narzędzie do nakazania ograniczenia negatywnego oddziaływania na środowisko — nieużywany od dekady.
Fakt drugi: odmowa zastosowania art. 362 nastąpiła bez jakiejkolwiek analizy prawnej. Organ sam to przyznaje. Oparł się „literalnie” na jednym wyroku NSA (II OSK 636/19 z 23 kwietnia 2020 r.), w którym Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że art. 362 p.o.ś. „ma charakter uzupełniający” i powinien ustępować przepisom szczegółowym – w przypadku hałasu art. 115a p.o.ś.. Wyrok ten dotyczy kolejności stosowania przepisów, a nie zakazu korzystania z art. 362.
Starostwo zignorowało przy tym odmienne, nowsze orzecznictwo – w tym wyrok WSA w Gdańsku (II SA/Gd 41/24 z 8 maja 2024 r.), na który bezpośrednio wskazywali mieszkańcy. Choć sprawa gdańska dotyczyła uciążliwości odorowych (zakład produkcji mączki rybnej), a nie hałasu, zasada prawna jest uniwersalna – sąd potwierdził decyzję starosty, który nakazał przedsiębiorcy sporządzenie przeglądu ekologicznego, uznając że negatywne oddziaływanie na środowisko nie musi wiązać się wyłącznie z przekroczeniem norm. Hałas i odory to zresztą dwa najczęstsze problemy środowiskowe zgłaszane przez obywateli do organów państwowych – potwierdza to m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich.
Podjęto zatem decyzję wpływającą na zdrowie i życie ludzi bez podstawowej due diligence – opierając się na jednym wyroku, ignorując inny, i nie sporządzając żadnej analizy prawnej. Brzmi to jak działania dla wygody, aby nie podejmować działań wobec tego zakładu.
Fakt trzeci: po 12 latach Starostwo „rozważa” wszczęcie postępowania w trybie art. 115a POŚ dla terenów zabudowy mieszkaniowej z normą 50/40 dB. Rozważa. W czasie teraźniejszym. Mimo że kontrola WIOŚ z sierpnia 2025 roku potwierdziła przekroczenia. Mimo że pomiary z 2022 i 2024 roku wykazały przekroczenia nocne. „Rozważanie” trwa.
Część V: Współpraca z innymi organami — przerzucanie odpowiedzialności
Co pytaliśmy: O korespondencję z WIOŚ, o reakcję na sprawozdanie z pomiarów przesłane przez GIOŚ, o wnioski do Wójta ws. zgodności z MPZP.
Co usłyszeliśmy:
- Pytanie 14 ✅ — Przekazano korespondencję z WIOŚ (załączniki 20–26).
- Pytanie 15 ⚠️ — Odpowiedź dotyczy kompetencji WIOŚ, nie wprost: czy otrzymano sprawozdanie i co z nim zrobiono.
- Pytanie 16 ⚠️ — „Wójt, wydając decyzje środowiskowe, winien badać zgodność z MPZP.”
Czego nie usłyszeliśmy:
Na pytanie, czy Starostwo kierowało wnioski do Wójta Gminy Stryszawa — odpowiedź brzmi de facto: „To nie nasza odpowiedzialność.” Organ przerzuca kompetencję na inny organ.
Tymczasem od 1 czerwca 2017 roku w polskim prawie obowiązuje art. 7b Kodeksu postępowania administracyjnego, który ustanawia zasadę współdziałania organów administracji publicznej. Przepis stanowi wprost, że organy „współdziałają ze sobą w zakresie niezbędnym do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego i prawnego sprawy, mając na względzie interes społeczny i słuszny interes obywateli”. Zasada ta nie jest fakultatywna — jak podkreślił WSA w Poznaniu, ma ona rangę zasady ogólnej postępowania administracyjnego.
Innymi słowy: to, że nadzór nad zgodnością z MPZP leży formalnie po stronie Wójta, nie zwalnia Starosty z obowiązku współdziałania. „Nie muszę” nie oznacza „nie mogę” — a tym bardziej nie oznacza „nie powinienem”. Starosta, który od ponad dekady prowadzi postępowania dotyczące hałasu z zakładu zlokalizowanego w strefie ZM-5 (tereny mieszkaniowe, gdzie MPZP dopuszcza wyłącznie nieuciążliwe usługi), miał nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek zasygnalizować Wójtowi potencjalną niezgodność funkcjonowania zakładu z planem zagospodarowania. Zamiast tego — odwrócił wzrok i schował się za literą kompetencji.
To schemat, który widzimy w tej sprawie wielokrotnie: każdy organ wskazuje na inny, żaden nie czuje się odpowiedzialny, a mieszkańcy i środowisko zostają z problemem sami.
Jest jeszcze jedna informacja z przekazanej korespondencji: 16 października 2025 roku WIOŚ wystąpił do Starosty z informacją o wynikach kontroli potwierdzającej przekroczenie 4,1 dB w porze nocnej i wydaniu zarządzeń pokontrolnych z terminem usunięcia naruszeń do 30 listopada 2025 r. Co zrobił Starosta po otrzymaniu tego wystąpienia? Odpowiedź: nic.
Część VI: Aspekty budowlane — trzy pozwolenia na wielki zakład
Co pytaliśmy: Czy przy pozwoleniach budowlanych uwzględniono decyzję hałasową z 2013 r., jaki jest wykaz wszystkich pozwoleń, oraz jakie działania podjęto wobec niezgodności z MPZP (strefa ZM-5 — tereny mieszkaniowe, dopuszcza jedynie „nieuciążliwe usługi”).
Co usłyszeliśmy:
- Pytanie 17 ⚠️ — Wydział Architektury: „Za projekt odpowiada projektant, który składa oświadczenie o zgodności.” Innymi słowy: nie weryfikowali.
- Pytanie 18 ⚠️ — Wymieniono 3 pozycje: instalacja LNG (2021), budynek magazynowy (2023), wiata (2014).
- Pytanie 19 ❌ — Brak odpowiedzi.
Czego nie usłyszeliśmy:
Trzy pozwolenia. To ma być kompletny wykaz dla zakładu, który od lat 90. rozrósł się do ponad 10 hektarów, wszedł w w obszar Natura 2000, z halami produkcyjnymi, 8 suszarniami drewna, stacją filtrowentylacyjną (umieszczoną pomiędzy halami, co ma wpływ na rezonowanie hałasu i zwiększenie jego imisji), silosami, kotłownią? Sam przedsiębiorca w swoim piśmie z 24 kwietnia 2025 r. wymienia rozbudowy od 1997 roku. Albo brakuje pozwoleń w rejestrach Starostwa — albo celowo ich nie udostępniono.
Na pytanie o niezgodność z MPZP — Wydział Architektury w ogóle nie odpowiedział. To być może najważniejsze pytanie z perspektywy prawnej: działki w strefie ZM-5 dopuszczają jedynie „nieuciążliwe usługi i warsztaty rzemieślnicze pod warunkiem, że uciążliwość nie wykracza poza granice działki”. A przecież mamy tam zakład ze stwierdzonymi przekroczeniami hałasu – a poza tym uciążliwość nie musi się wiązać tylko z samym przekroczeniem norm hałasu. No ale znów – zero odpowiedzi.
Część VII: Przegląd ekologiczny — odmowa bez podstaw
Co pytaliśmy: O dokumentację postępowania ws. odmowy przeglądu ekologicznego, sporządzone opinie prawne oraz o to, czy Starosta konsultował się z RDOŚ w Krakowie w sprawie oddziaływania na obszar Natura 2000 Beskid Mały.
Co usłyszeliśmy
- Pytanie 20 ⚠️ — Przekazano dokumentację (załącznik 27), ale: „Opinii prawnych nie sporządzono.”
- Pytanie 21 ❌ — Odpowiedź wymijająca: „Starosta nie odmawiał nałożenia przeglądu, bo nie było przesłanek.”
Czego nie usłyszeliśmy:
Dwa miesiące po odmowie przeglądu ekologicznego (lipiec 2025) kontrola WIOŚ potwierdziła przekroczenia hałasu (sierpień 2025). „Brak przesłanek” — czyżby organ nie widział tego, co odkryła inspekcja WIOŚ?
Odmowa nałożenia obowiązku przeglądu ekologicznego (art. 237 POŚ) nastąpiła bez opinii prawnej — Starostwo samo to przyznaje. A na pytanie o konsultacje z RDOŚ ws. Natury 2000? Brak odpowiedzi. Zakład stoi w granicach europejskiego obszaru chronionego, a organ ochrony środowiska w ogóle nie pytał RDOŚ o opinię.
Przypomnijmy: zgodnie z orzecznictwem NSA, do nałożenia obowiązku przeglądu ekologicznego wystarczy możliwość negatywnego oddziaływania — nie trzeba udowadniać faktycznego naruszenia. Wystarczy możliwość. A tu mamy potwierdzone przekroczenia.
Część VIII: Działania naprawcze — cyklon i pustka
Co pytaliśmy: O dokumentację działań naprawczych podjętych przez przedsiębiorcę, opinię akustyka, weryfikację skuteczności oraz o rekomendacje techniczne wydane przez Starostwo.
Co usłyszeliśmy:
- Pytanie 22 ⚠️ — Udokumentowano WYŁĄCZNIE wygłuszenie cyklonu (załączniki 28–29). Koszt: 41 000 zł.
- Pytanie 23 ✅ — „Przepisy prawa nie wskazują na obowiązek wydawania rekomendacji.”
Czego nie usłyszeliśmy: Przedsiębiorca w piśmie z 24 kwietnia 2025 r. deklarował szereg działań naprawczych: montaż tłumików, zabudowę akustyczną strugarek, przeniesienie rębaka, wymianę silosa. Z tego wszystkiego Starostwo udokumentowało tylko wygłuszenie cyklonu. Reszta to deklaracje bez dowodów — a organ ich nie weryfikował.
41 000 zł na wygłuszenie jednego filtra. Dla zakładu produkującego 750 000 mebli rocznie dla IKEA, zatrudniającego ponad 350 osób. Proporcjonalność wysiłku mówi sama za siebie. Ze względu na dużą ilość źródeł hałasu w tym miejscu, działania te nie spowodowały percepcyjnego zmniejszenia poziomu hałasu w otoczeniu.
A odpowiedź na pytanie o rekomendacje jest może najbardziej demaskująca: „Przepisy nie wskazują na obowiązek.” Legalistycznie poprawne. Moralnie bankrutujące. Przez 12 lat Starostwo nie wydało przedsiębiorcy ani jednej rekomendacji technicznej dot. ograniczenia hałasu. Nie musiało — więc nie chciało.
Zrozumielibyśmy, gdyby Starostwo przyjęło postawę: „Nie obchodzi nas jak — ale za granicą działki ma być cicho” — i konsekwentnie to egzekwowało. Taka postawa byłaby twarda, ale uczciwa. Problem w tym, że Starostwo nie robi ani jednego, ani drugiego. Nie daje rekomendacji technicznych. Nie wymusza przeglądu ekologicznego. Nie naciska na konkretne rozwiązania. Nie wykonuje pomiarów nocnych w strefie, gdzie historycznie występują przekroczenia. I jednocześnie — nie egzekwuje norm, które samo ustaliło w 2013 roku.
Tymczasem polskie prawo ochrony środowiska opiera się na zasadzie prewencji (art. 6 POŚ), która stanowi wprost: „Kto podejmuje działalność mogącą negatywnie oddziaływać na środowisko, jest obowiązany do zapobiegania temu oddziaływaniu”. Co więcej, art. 6 ust. 2 POŚ wprowadza zasadę przezorności — nawet gdy negatywne oddziaływanie nie jest jeszcze w pełni rozpoznane, podmiot zobowiązany jest podjąć „wszelkie możliwe środki zapobiegawcze”. Zasady te wiążą nie tylko przedsiębiorcę, ale również organy administracji — to one mają narzędzia, by wymusić ich stosowanie.
Organ, który przez ponad dekadę akceptuje stan permanentnego naruszania ciszy nocnej, nie wydaje rekomendacji, nie korzysta z art. 362 POŚ, nie wymaga przeglądu ekologicznego i nie współdziała z innymi organami w rozwiązaniu problemu — staje się współodpowiedzialny za uciążliwości, których doświadczają mieszkańcy i przyroda. Jak słusznie zauważa doktryna: gdy środowisku zostaje wyrządzona szkoda przez zaniechanie organu administracji, a między tą szkodą a zaniechaniem istnieje związek przyczynowy — nawet pośredni — organ nie może zasłaniać się brakiem formalnego obowiązku.
Bierność nie jest neutralna. Bierność jest wyborem.
Brakujące dokumenty — luki, które krzyczą
Niezależnie od treści odpowiedzi, analiza ujawniła fundamentalne braki w udostępnionej dokumentacji:
- Brak pism Starostwa do przedsiębiorcy. W materiałach są odpowiedzi od firmy Pacyga (z 1.04.2025 i 24.04.2025), ale nie ma pism Starostwa, na które przedsiębiorca odpowiadał. Nie wiemy, co organ pytał, jakiego tonu użył, jakich informacji żądał.
- Brak reakcji na pismo przedsiębiorcy z 24.04.2025. W tym piśmie firma Pacyga twierdziła, że „przez 10 lat nie było przekroczeń” (pomijając kontrolę WIOŚ z 2022, która wykazała przekroczenia), chwalił się zatrudnianiem 350 osób (jakby to było istotne dla poziomu hałasu) i pomijał decyzje środowiskowe po 2019 r. Czy Starostwo zweryfikowało te twierdzenia? Z materiałów wynika, że nie.
- Brak wezwań do uzupełnienia pomiarów — organ mówi „wezwano”, ale samego dokumentu nie udostępnił.
- Brak decyzji SKO — w aktach jest odwołanie mieszkanki z 2013 roku, ale nie ma rozstrzygnięcia Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
- Brak korespondencji z Ministerstwem Klimatu i Środowiska — mimo śladów w dokumentach wskazujących na taką korespondencję (sygnatura DI-V.055.63.2024.MO).
- Brak odpowiedzi na pytanie o konsultacje z RDOŚ ws. wpływu na Naturę 2000 — kluczowe pytanie kompletnie zignorowane.
Cztery paradoksy Starostwa
Analiza odpowiedzi odsłania cztery paradoksy, które podsumowują 12-letnią historię nadzoru:
Paradoks pomiarów
Pomiary własne Starostwa (maj–lipiec 2025) „nie wykazały przekroczeń”. Miesiąc później niezapowiedziana kontrola WIOŚ (sierpień 2025) wykazała przekroczenie o 4,1 dB w porze nocnej. Co różniło te pomiary? Starostwo mierzyło w dzień — WIOŚ zmierzył też w nocy. Starostwo mogło uprzedzić — WIOŚ nie uprzedził. Mimo to prawdopodobnie żaden z pomiarów nie został wykonany podczas maksymalnej pracy zakładu – znaczy z włączonymi równocześnie wszystkimi emiterami hałasu.
Paradoks „rozważania”
Starostwo „rozważa” wszczęcie postępowania z art. 115a od połowy 2025 roku. W styczniu 2026 — nadal „rozważa”. Mimo kontroli WIOŚ potwierdzającej przekroczenia. Ile lat trwa rozważanie w Suchej Beskidzkiej? Czy każda decyzja Starostwa zajmuje kilkanaście lat?
Paradoks automonitoringu
Przedsiębiorca nie wykonywał pomiarów w 2019, 2021 i 2023 — 3 z 6 wymaganych. Starostwo „wezwało do uzupełnienia” — i nic więcej. Decyzja administracyjna, której nikt nie egzekwuje, jest fikcją prawną. A fikcja prawna egzekwowana wobec obywateli, ale nie wobec przedsiębiorcy — jest czymś jeszcze gorszym.
Paradoks kwalifikacji terenu
Decyzja z 2013 r. ustaliła normy 55/45 dB (tereny z usługami). Ale najbliższe nieruchomości to zabudowa mieszkaniowa jednorodzinna bez usług, dla której obowiązuje norma 50/40 dB. Przez 12 lat Starostwo nie zbadało, czy normy nie powinny być o 5 dB bardziej rygorystyczne. Przy przekroczeniu nocnym o 4,1 dB dla normy 45 dB — wynik 49,1 dB przy normie 40 dB oznaczałby przekroczenie o 9,1 dB. To nie jest subtelność — to przepaść.
Ale jest jeszcze coś, czego żadna norma nie oddaje — a co mieszkańcy czują każdej nocy. W Kukowie, w sercu Natury 2000, naturalne tło akustyczne momentami nie przekracza 30 dB. To cisza, dla której ludzie się tu wprowadzili. Dla której kupili domy. Dla której podjęli życiowe decyzje. Gdy zakład pracuje nocą, poziom dźwięku rośnie do niemal 50 dB — to skok o 20 decybeli, co na skali logarytmicznej oznacza dźwięk odczuwany jako czterokrotnie głośniejszy. Wyobraźmy sobie, że słuchamy cicho muzyki, a ktoś bez ostrzeżenia przekręca głośność czterokrotnie w górę. Nie „na maksa” — po prostu cztery razy głośniej. Natychmiast poczulibyśmy dyskomfort. Tyle że tutaj nie możesz zdjąć słuchawek.
I to jest argument, którego nie widać w tabelach z decybelami: nieprzekroczenie normy nie oznacza braku uciążliwości. Prawo cywilne (art. 144 KC) zakazuje immisji przekraczających „przeciętną miarę”, a tę miarę ocenia się w odniesieniu do stosunków miejscowych. Stosunki miejscowe w otulinie Parku Krajobrazowego Beskidu Małego — to nie blokowisko przy rondzie. To miejsce, gdzie ludzie mieli prawo oczekiwać ciszy. Zabieranie jej — i mieszczenie się ledwo „w normie” (i to nie zawsze) — jest naruszeniem tego prawa.
Document dumping — aspekt prawny
Wróćmy jeszcze do samej formy odpowiedzi, który zasługuje na osobny komentarz. Jak pisaliśmy na wstępie – ponad 400 stron dokumentów — bez spisu treści, bez indeksu, bez oznaczenia, które dokumenty odpowiadają na które pytanie. To klasyczne zalewanie papierem (document dumping): technika polegająca na spełnieniu formalnego obowiązku udostępnienia informacji przy jednoczesnym maksymalnym utrudnieniu zapoznania się z treścią.
Art. 13 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej stanowi, że udostępnienie powinno nastąpić „bez zbędnej zwłoki” i w formie umożliwiającej zapoznanie się z treścią. Wysłanie stosu dokumentów bez systematyzacji może naruszać ten przepis i stanowi podstawę do złożenia skargi na sposób udostępnienia informacji do WSA.
Nasza fundacja za kilka dni będzie obchodzić 12-lecie działalności. Działamy bez koneksji z dużym biznesem, bez znajomości z politykami, głównie na bazie wolontariatu. Utrudnianie dostępu do informacji publicznej nie zniechęca nas – wręcz przeciwnie: wzmacnia naszą determinację do jeszcze bardziej wnikliwego badania sprawy, w tym z wykorzystaniem metod białego wywiadu (OSINT), oraz do przekazywania ustaleń właściwym organom państwowym.
Co robimy dalej
Instytut Ekologii Akustycznej złożył kolejny wniosek o uzupełnienie informacji publicznej, wskazując konkretne braki i nowe pytania wynikające z analizy odpowiedzi. Wzywamy do udostępnienia m.in.:
- pism przewodnich Starostwa do przedsiębiorcy
- kopii wezwań do uzupełnienia pomiarów i informacji o konsekwencjach
- rozstrzygnięcia SKO ws. odwołania od decyzji z 2013 r.
- korespondencji z Ministerstwem Klimatu i Środowiska
- odpowiedzi na pytanie o konsultacje z RDOŚ ws. Natura 2000
- kompletnego wykazu pozwoleń budowlanych (nie 3 — a wszystkich)
- odpowiedzi na pytanie o niezgodność z MPZP w strefie ZM-5
Jednocześnie przygotowujemy kolejny wniosek z nowymi pytaniami — w tym o reakcję Starostwa na wyniki kontroli WIOŚ z sierpnia 2025 r. i weryfikację wykonania zarządzeń pokontrolnych.
Obowiązek — nie przywilej
Na koniec — jedno przypomnienie, które nie powinno być potrzebne, ale najwyraźniej jest.
Transparentność działań administracji publicznej to nie przywilej, o który trzeba prosić. To obowiązek prawny wynikający z Konstytucji RP (art. 61), ustawy o dostępie do informacji publicznej, Konwencji z Aarhus oraz standardów europejskich.
Gdy w grę wchodzi zdrowie publiczne — mieszkanki i mieszkańcy Kukowa od lat zmagają się ze stanami depresyjnymi, zaburzeniami snu i stanami lękowymi spowodowanymi hałasem — transparentność nie jest opcją. Jest warunkiem koniecznym zaufania obywateli do państwa.
Gdy w grę wchodzi ochrona środowiska — zakład stoi w granicach obszaru Natura 2000, europejskiej sieci ochrony przyrody — bierność organu nie jest neutralna. Jest współodpowiedzialnością za szkodę.
Gdy w grę wchodzą prawa człowieka — prawo do prywatności, prawo do zdrowia, prawo do korzystania z własności bez nadmiernych immisji — „rozważanie” przez 12 lat nie jest rozważnością. Jest zaniechaniem.
Będziemy pytać dalej. Będziemy analizować każdą odpowiedź. Będziemy rozliczać z każdego obowiązku.
Nie dlatego, że chcemy komuś dokuczyć. Dlatego, że w Kukowie ludzie nie mogą żyć normalnie.
Dokumentacja źródłowa
Niniejszy artykuł powstał na podstawie dokumentacji uzyskanej w trybie dostępu do informacji publicznej (ustawa z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej). Instytut Ekologii Akustycznej wystąpił do Starostwa Powiatowego w Suchej Beskidzkiej z wnioskiem obejmującym 23 pytania. Otrzymana odpowiedź liczyła ponad 300 stron i zawierała m.in. kopie decyzji administracyjnych, protokoły pomiarów, sprawozdania z kontroli WIOŚ oraz korespondencję urzędową.
Pełna dokumentacja (po anonimizacji danych osobowych) jest dostępna do wglądu dla mediów, organizacji pozarządowych, instytucji publicznych oraz osób prowadzących działalność badawczą lub strażniczą. Zainteresowanych prosimy o kontakt.



