2,24 miliona złotych zysku a problem hałasu w sercu Natura 2000. Jak system prawny zawodzi w ochronie mieszkańców i przyrody

Cztery prawomocne wyroki nakazowe, setki skarg mieszkańców, jednoznaczne stanowiska ministerstwa i w sumie zaledwie 2,24 miliona złotych zysku z dzierżawy przez 8 lat – mimo to właściciele „Planety Zalesie” nadal organizują hałaśliwe imprezy emitujące przynajmniej 95 decybeli w nocy w obszarze chronionej przyrody, w otoczeniu obszaru Natura 2000, w Otulinie Chojnowskiego Parku Krajobrazowego i na samej granicy tego Parku.  Władze lokalne, mimo dostępnych narzędzi prawnych, nie podejmują skutecznych działań.

W nocy z 15 na 16 sierpnia 2025 roku podczas pomiarów zorganizowanych przez Instytut Ekologii Akustycznej sprzęt pomiarowy zarejestrował w lesie przy Zalesiu Górnym dźwięki muzyki o natężeniu 95,3 decybela – porównywalne z dużym natężeniem ruchu czy przelatującym samolotem. Tak brzmi bezprawie trwające od około 8 lat na terenie należącym do najcenniejszych przyrodniczo obszarów Mazowsza.

Ośrodek przy ul. Wczasowej 1, obecnie funkcjonujący pod szyldem „Planeta Zalesie”, położony jest w otulinie Chojnowskiego Parku Krajobrazowego, przy granicy rezerwatu przyrody „Uroczysko Stephana” i obszaru Natura 2000. To miejsce, gdzie przyroda lasu miała być chroniona, a hałas powinien być wrogiem numer jeden. Jednak zamiast ciszy lasu,ośrodek stał się źródłem hałasu dla finansowych zysków i przedmiotem spektakularnego fiasko polskiego systemu ochrony środowiska.

Od ośrodka wypoczynkowego do imperium hałasu

Ośrodek Wczasowy „Wisła” przez dekady służył jako miejsce wypoczynku dla pracowników różnych zakładów. Zgodnie z przeznaczeniem terenów leśnych miał to być spokojny ośrodek rekreacyjno-wypoczynkowy, gdzie dominowała cisza lasu i bliskość przyrody. Przez wiele lat ośrodek stał niemal nieużywany, ale był miejscem spacerów mieszkańców okolic i Warszawy

Wszystko zmieniło się w 2017 roku, gdy Powiat Piaseczyński wydzierżawił ten teren (należący pierwotnie w większości do Lasów Państwowych) spółce Samochody Filmowe należącej do pana Rafała Karwowskiego. Formalnie zarządcą terenu została jego żona Anna Turek, która reprezentuje spółkę w sądach – choć jak wynika z dokumentów, „nie udziela się na rozprawach, nie ma żadnych pytań, oświadczeń”.

Teren szybko został podzielony między licznych poddzierżawców i najemców czy podwykonawców. Z dokumentów wynika, że działa tam co najmniej 9 różnych podmiotów, w tym Planeta Glamping – spółka, której jednym z właścicieli jest Julian Szumowski, syn byłego polskiego dyplomaty. Skomplikowana struktura własnościowa rodzi pytania o możliwość skutecznego egzekwowania prawa przez władze.

Prywatyzacja terenu publicznego za pomocą płotów i szlabanów

Ośrodek, który zgodnie z umową miał służyć celom rekreacyjno-wypoczynkowym miał mieć charakter ogólnodostępny, został podzielony na części i nieformalnie sprywatyzowany.. Teren ogrodzono płotami, a wstęp do znacznej większości miejsc wymaga zakupu biletu, wynajęcia domku lub wręcz całego danego terenu.

Przykładem jest najem Planety Glamping kosztujący nawet 20 tysięcy złotych za dzień, a z tańszych „atrakcji” – emitujący ogromny hałas zeszłoroczny festiwal muzyki elektronicznej „Odgłosy”, gdzie cena za bilet zaczynała się od 150 złotych. Kontrowersyjnym aspektem były próby kontrolowania dostępu do dróg publicznych. Właściciele postawili szlaban przy parkingu na wjeździe na (gminną) ul. Wczasową, utrzymując, że droga jest „ich” własnością. Dopiero po protestach mieszkańców szlaban pozostaje stale podniesiony, ale sama próba ograniczenia dostępu do drogi publicznej budzi wątpliwości co do rozumienia charakteru terenu przez dzierżawców.

Finansowa strona konfliktu

Dokumenty uzyskane od Starostwa Powiatowego w Piasecznie na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej ujawniają skalę finansowej motywacji stojącej za bezprawiem. Powiat zarobił na dzierżawie terenu od 2017 do 2025 roku łącznie 2.558.444,89 złotych, płacąc jednocześnie Lasom Państwowym około 40.000 złotych rocznie za 31-hektarowy, atrakcyjny, unikatowy pod kątem krajobrazowym teren leśny (1.284 zł za hektar), w dodatku świetnie skomunikowany z Warszawą. 

Zysk netto powiatu: około 2,24 miliona złotych – przy kosztach własnych rzędu 320 tysięcy złotych za cały okres. To marża przekraczająca 700%, co może tłumaczyć dlaczego władze powiatowe wykazują ograniczoną skłonność do wypowiedzenia umowy dzierżawcy łamiącemu prawo, choć z drugiej strony rocznie jest to zysk wielkości tylko około półtora rocznej pensji Starosty Piaseczyńskiego.

Zgodnie z umową dzierżawy, czynsz płacony przez spółkę Samochody Filmowe wzrósł z 60% podstawowej stawki rocznej w pierwszych latach (151.500 zł netto + VAT) do pełnej stawki od 2019 roku (252.500 zł netto + VAT). Umowa obowiązuje do 9 grudnia 2034 roku, co oznacza, że przy utrzymaniu obecnych stawek łączne zyski powiatu przekroczą 4 miliony złotych, czyli można uznać, że za 280 tysięcy złotych rocznie Starostwo sprzedaje prawo do niszczenia hałasem przyrody Chojnowskiego Parku Krajobrazowego, obszaru Natura 2000, rezerwatu przyrody i zdrowia mieszkańców.

Bezwzględny zakaz, który nikogo nie obowiązuje

Prawo jest w tej sprawie krystalicznie jasne. Artykuł 156 ustawy Prawo ochrony środowiska stanowi bezwzględny zakaz używania urządzeń nagłaśniających na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe. Nie ma wyjątków, nie ma „ale”. Każdy, kto łamie ten zakaz, podlega karze grzywny. Starosta Piaseczyński wiedział i wie o tym przepisie. W piśmie do skarżącej się na hałas Rady Sołeckiej Zalesia Górnego już w 2020 roku powoływał się na ten przepis prawa potwierdzając, że ma on zastosowanie do działalności Planety Zalesie.

„Instalacje i urządzenia na terenie ośrodka Planeta Zalesie nie mogą być używane. Zakaz jest bezwzględny” – napisał już w 2021 roku Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska. Dodał, że nie ma nawet potrzeby mierzenia poziomu hałasu – samo używanie sprzętu nagłaśniającego jest nielegalne.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska powtórzyło to stanowisko w 2023 roku, stwierdzając wprost, że „działalność prowadzona na terenie ośrodka jest uciążliwa dla środowiska i godzi w dobrostan ludzi”, jednakże w 2024 roku rozpoczęło sugerowanie Starostwu wszczęcie postępowania z art. 115a ustawy.

Artykuł 115a to procedura pozwalająca staroście wydać „decyzję o dopuszczalnym poziomie hałasu” dla zakładu – teoretycznie narzędzie, które mogłoby wprowadzić kontrolę nad hałasem. Problem w tym, że zgodnie z wyrokiem NSA z 16.05.2001 r., nie można stosować art. 115a do „legalizacji” źródeł hałasu całkowicie zabronionych przez art. 156 ust. 1. Jak stwierdzono w orzeczeniu: „Decyzja ta prowadziłaby do legalizacji funkcjonowania źródła hałasu (…), podczas gdy dane źródło jest całkowicie zabronione przez przepisy prawa”.

Ministerstwo – pisząc, że jest to tylko opinią (ale nie wiadomo czy ogólnie Ministerstwa Klimatu i Środowiska czy personalna osoby podpisującej się pod korespondencją) – sugerowało procedurę prawnie wątpliwą, ale Starostwo i tak tej procedury nie podjęło.

Starostwo przyjęło strategię całkowitego ignorowania – zarówno prawa, jak i współpracy z instytucjami jak WIOŚ i MKiŚ oraz lokalną społecznością. W odpowiedzi na wniosek o informację publiczną z sierpnia 2025 roku urzędnicy przyznali wprost, że „nie prowadzą postępowania z art. 115a” sugerowanego przez Ministerstwo, a jedynie „analizują przekazaną przez MKiŚ sugestię”. Takie podejście budzi wątpliwości co do skuteczności podejmowanych działań w celu rozwiązania konfliktu, a wręcz sugeruje świadome pozwolenie na dalsze bezproblemowe prowadzenie niedozwolonej działalności na dzierżawionym terenie.

Osiem lat bezkarności w cyfrach

W 2021 roku petycję przeciwko hałasowi podpisało 234 mieszkańców Zalesia Górnego i okolic. W 2020 Rada Sołecka jednomyślnie przyjęła uchwałę sprzeciwiającą się hałaśliwej działalności ośrodka. Sprzeciw do samorządu wystosowało także lokalne stowarzyszenie mieszkańców Zalesia Górnego..

Sądy wydały już cztery prawomocne wyroki nakazowe skazujące podwykonawców za łamanie prawa, zakłócanie spokoju. Obecnie toczą się kolejne postępowania. Starostwo informowane o wyrokach  twierdzi w odpowiedzi na wniosek o informację publiczną, że „treść rozstrzygnięć nie została przekazana przez Sąd Rejonowy w Piasecznie” i nie wykazuje żadnego zainteresowania sprawą. 

Źródeł hałasu na ośrodku jest wiele. W okresie sezonowym muzyka o nasileniu około 90 dB leci na funkcjonującym otwartym basenie, gdzie organizowane są spontaniczne i regularne imprezy z udziałem DJ’a, w środku terenu leśnego odbywają się coraz częściej koncerty techno, a niedawno powstał nowy namiot, w którym organizowane są imprezy okolicznościowe, jak wesela. Pomiary przeprowadzone przez Instytut Ekologii Akustycznej w sierpniu 2025 roku nie pozostawiają złudzeń.

W odległości 80 metrów od źródła dźwięku urządzenia zarejestrowały w nocy średni poziom hałasu aż 64,1 dBA, z maksimum do 95,3 dBC. Istotnym jest uwzględnienie tutaj pomiarów również tonów niskich (tzw. ważenie C). Basy emitowane przez systemy nagłaśniające przenoszą się na znacznie większe odległości i stanowią większe zagrożenie dla zamieszkującej okoliczne lasy fauny.

To jednak nic w porównaniu ze wspomnianym Festiwalem muzyki elektronicznej „Odgłosy”, gdzie mieszkańcy sonometrem uchwycili poziom hałasu znacznie powyżej 100 dBA, a dźwięki festiwalu dobiegały domów oddalonych od ośrodka o ponad kilometr.

Warto także pamiętać, że na terenie lasu zabronione jest jakiekolwiek hałasowanie poza alarmem, a na terenach rekreacyjno-wypoczynkowych innych niż las w nocy obowiązuje limit hałasu 45 dBA, z jednoczesnym zakazem używania urządzeń nagłaśniających poza imprezami okazjonalnymi. Każde 10 dBA to dla naszego ucha mniej-więcej dwa razy głośniej, więc prawie 65 dBA zwiększa odczuwalność hałasu 4-krotnie. 

Władze lokalne a egzekwowanie prawa

Reakcja władz lokalnych na ten problem – a w zasadzie jej brak – stawia wiele pytań dotyczących skuteczności i etyki polskiego systemu administracyjnego. Jak wynika z analizy, za około 240 tysięcy złotych rocznego zysku system może pozwalać sobie na ignorowanie naruszeń prawa środowiskowego i praw obywateli chcących korzystać z ciszy podwarszawskich lasów, Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu, Chojnowskiego Parku Krajobrazowego.

Starostwo Powiatowe w Piasecznie, dzierżawiąc teren od Lasów Państwowych, jak dotąd nie uwzględniło stanowisk WIOŚ i Ministerstwa. Analiza umowy dzierżawy pokazuje, że Starostwo ma prawne podstawy do jej wypowiedzenia. Paragraf 7 ust. 2 umowy wprost stanowi, że wydzierżawiający ma prawo rozwiązania umowy m.in. „w przypadku gdy dzierżawca narusza postanowienia niniejszej umowy lub korzysta z nieruchomości w sposób niezgodny z jej przeznaczeniem, obowiązującymi przepisami prawa”.

Umowa ta też zobowiązuje dzierżawcę do „korzystania z przedmiotu dzierżawy w sposób nie utrudniający korzystania z nieruchomości sąsiednich, do prowadzenia działalności w taki sposób, aby nie kolidowała ona z obowiązującymi przepisami o ochronie środowiska”.

Zgodnie z prawomocnymi wyrokami sądowymi, decyzjami WIOŚ i stanowiskami Ministerstwa, każdy z tych zapisów został przez dzierżawcę naruszony wielokrotnie. Starostwo ma więc prawne podstawy do wypowiedzenia umowy, ale jak dotąd tego nie czyni.

W odpowiedzi na wniosek o informację publiczną urzędnicy przyznali, że nie sporządzali żadnych opinii prawnych uzasadniających brak podstaw do wypowiedzenia umowy dzierżawy. Oznacza to, że decyzja o utrzymaniu dzierżawcy, który według organów centralnych łamie zasady określone w przetargu (przestrzeganie Prawa ochrony środowiska, postanowień ustawy o lasach, itp.), nie została poparta analizą prawną, a jest jedynie arbitralna i subiektywna.

Kiedy lokalna społeczność rozpoczęła walkę o swoje podstawowe prawa człowieka  do ciszy i wypoczynku, a także w imieniu terroryzowanej hałasem przyrody –  Starostwo przekazało dane osobowe skarżącego mieszkańca bezpośrednio do właściciela ośrodka. Za ten błąd w zakresie RODO Urząd Ochrony Danych Osobowych ukarał powiat upomnieniem we wrześniu 2022 roku.

Mieszkańcy nie mogą też liczyć na skuteczną pomoc Straży Miejskiej w Piasecznie. Kontrole prowadzone są często w godzinach porannych lub w deszczowe dni, co prowadzi do stwierdzeń funkcjonariuszy, że „nie widzą nieprawidłowości”.

Pomimo, że policja zgłasza do Sądu wnioski o ukaranie dzierżawców terenu oraz ich podwykonawców, i pomimo wyroków Sądu, zarówno spółka Samochody Filmowe jak i właściciele poszczególnych biznesów na terenie dzierżawionym od spółki, nadal prowadzą działalność budzącą kontrowersje prawne.

Związek między lokalnymi władzami a przedsiębiorcami może ilustrować fakt, że plakaty wyborcze Wicestarosty pojawiały się na ogrodzeniu ośrodka w trakcie ostatniej kampanii samorządowej.

Co na to Lasy Państwowe

Starostwo płaci Lasom Państwowym 40 tys. zł rocznie za 31 hektarów lasu. Stoi to w dużym kontraście do znacznie większych zysków czerpanych na dalszej dzierżawie tego gruntu.

Umowa z Nadleśnictwem Chojnów z 16 czerwca 2004 roku wyraźnie określa przeznaczenie terenu na cele „sportowe i rekreacyjno-wypoczynkowe”. Trudno sobie wyobrazić bardziej sprzeczne z tym przeznaczeniem wykorzystanie niż hałaśliwe festiwale elektroniczne trwające do 5:30 rano lub ciągiem przez 48 godzin, emitujące hałas przekraczający 100 dBA.

Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych, poinformowana o sytuacji przez mieszkańców, wydała w kwietniu 2025 roku polecenie Regionalnej Dyrekcji w Warszawie o „podjęcie stosownych czynności, wyjaśnienie ewentualnych kwestii spornych” w terminie do 7 maja 2025 roku. Jak dotąd rezultaty tych poleceń nie są widoczne. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych podnosi, że Powiat jest zobowiązany do używania przedmiotu dzierżawy zgodnie z zasadami określonymi w umowie, a także ponosi odpowiedzialność za szkody powstałe z jego winy. Jednocześnie twierdzi, że rozwiązanie umowy dzierżawy Lasów ze Starostwem byłoby możliwe tylko w przypadku naruszania istotnych postanowień umowy, w szczególności w razie zwłoki w zapłacie czynszu. Tym samym wszystko sprowadza się do finansowego zysku, a nie ochrony Lasów Skarbu Państwa przed zniszczeniem. O ochronie Parku Krajobrazowego wraz z jego Otuliną, Obszaru Natura 2000, zakazie emisji hałasu w lesie i zakazie używania urządzeń nagłaśniających na terenie rekreacyjno-wypoczynkowym Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych nawet nie wspomina.

Instytut Ekologii Akustycznej wystosował do Lasów Państwowych szereg zapytań dotyczących nadzoru nad poprawnością realizowanej umowy dzierżawy, jednak na moment pisania tego artykułu nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi.

Specyfika małej społeczności

Problem pogłębia specyfika małej miejscowości, gdzie mogą wystąpić lokalne powiązania. Dzierżawca i część poddzierżawców to lokalni przedsiębiorcy, co komplikuje sytuację społeczną, a członkowie ich rodzin pełnią różne role w lokalnej społeczności. Część mieszkańców po latach niepowodzeń w walce o ciszę może obawiać się składania dalszych skarg, nie chcąc ryzykować ostracyzmu i problemów.

W tej asymetrii siły najgłośniej słychać jednak nie hałas z ośrodka, ale… brak skutecznych działań ze strony władz. Gdy zwykli mieszkańcy walczą o prawo do spokoju i ochronę środowiska, pojawia się wrażenie, że w Polsce prawo bywa różnie interpretowane w zależności od okoliczności.

W korespondencji znajdującej się w aktach sprawy widać, jak właściciele ośrodka próbują uzasadniać swoją działalność, twierdząc między innymi, że „remontują chodniki, które nie spełniają swojej funkcji i są w bezpośredni sposób zagrażające bezpieczeństwu” – jakby hałaśliwe imprezy w środku nocy były formą społecznej pomocy.

Po co nam Natura 2000 i rezerwaty, skoro ich nie chronimy?

Sprawa „Planety Zalesie” stawia fundamentalne pytanie o skuteczność polskiego systemu ochrony przyrody i realizacji zobowiązań wobec Unii Europejskiej. Natura 2000 to obowiązkowy unijny system ochrony najcenniejszych przyrodniczo obszarów kontynentu. Polska, przystępując do UE, zobowiązała się do ich skutecznej ochrony.

Gdy pozwalamy na hałaśliwe imprezy w takich miejscach, nie tylko niszczymy lokalną przyrodę, ale narażamy całe państwo na unijne sankcje. Komisja Europejska już wielokrotnie wszczynała postępowania przeciwko Polsce w związku z nieprzestrzeganiem ochrony obszarów Natura 2000 – każdy kolejny przypadek bezprawia może kosztować podatników miliony euro. W przypadku Puszczy Białowieskiej dotyczącym zwiększonej wycinki Polska została zagrożona karą 100,000 euro dziennie.

Interwencja w Zalesiu Górnym to nie jest odosobniony przypadek. Instytut Ekologii Akustycznej otrzymuje dziesiątki podobnych zgłoszeń z całej Polski. Wszędzie ten sam schemat: prywatny biznes łamie prawo na terenach chronionych, władze lokalne wykazują ograniczoną aktywność w egzekwowaniu prawa, a mieszkańcy pozostają w trudnej sytuacji wobec systemu, który działa tylko na papierze.

Hałas w obszarach Natura 2000 to nie tylko problem komfortu życia mieszkańców okolicznych miejscowości. Głośne dźwięki- zwłaszcza niskie tony z muzyki – wypłaszają ptaki z ostoi lęgowych, zakłócają komunikację płazów (w okolicy żyją między innymi traszki, których z roku na rok jest na tym terenie coraz mniej), mogą prowokować stresowe zachowania samic z młodymi i w konsekwencji prowadzą do degradacji całego ekosystemu. To, co dzieje się w Zalesiu Górnym, to systematyczne niszczenie polskiego dziedzictwa przyrodniczego dla prywatnych zysków.

„Osiem lat problemów to test na skuteczność polskiego prawa ochrony środowiska. Jak dotąd wyniki budzą niepokój” – komentuje Klaudia Dąbrowska z Instytutu Ekologii Akustycznej, współprowadząca interwencję obywatelską w Zalesiu Górnym.

Przypadek ten pokazuje, jak niewiele warte są najlepsze nawet przepisy, gdy brakuje woli ich egzekwowania. Mamy:

  • Bezwzględny zakaz prawny – ignorowany
  • Jednoznaczne stanowiska organów centralnych – lekceważone
  • Prawomocne wyroki sądowe – nieskuteczne
  • Setki skarg mieszkańców – bagatelizowane

System mandatów karnych okazał się nieskuteczny. Grzywny w wysokości kilkuset złotych to dla właścicieli ośrodka koszt prowadzenia biznesu, a nie skuteczna kara. Tymczasem mieszkańcy tracą zdrowie, a przyroda płaci cenę za ludzką chciwość i urzędniczą bezczynność.

Alan Grinde

Społecznik od ponad 30 lat. Założyciel fundacji ORION Organizacja Społeczna oraz Fundacji Techya. Edukator z zakresu hałasu, praw człowieka, przemocy i zdrowia publicznego. Specjalista w zakresie nowych technologii, sztucznej inteligencji oraz projektowania graficznego. Inicjator kampanii "Niewidzialna ręka przemocy" oraz "Wiele hałasu o hałas".
Instytut Ekologii Akustycznej
ul. Hoża 86 lok. 410
00-682 Warszawa
Email: instytut@yahoo.com
KRS: 0000499971
NIP: 7123285593
REGON: 061657570
Konto. Nest Bank:
92 2530 0008 2041 1071 3655 0001
Wszystkie treści publikowane w serwisie są udostępniane na licencji Creative Commons: uznanie autorstwa - użycie niekomercyjne - bez utworów zależnych 4.0 Polska (CC BY-NC-ND 4.0 PL), o ile nie jest to stwierdzone inaczej.