Wiele osób zakłada, że słuch pogarsza się stopniowo i że to po prostu naturalna część starzenia się. Jeden z najwcześniejszych sygnałów bywa jednak zupełnie nieoczekiwany: uporczywe dzwonienie, buczenie albo syczenie, którego nikt inny nie słyszy.
Opracowanie zostało przygotowane na podstawie materiałów prasowych udostępnionych przez The Pennsylvania State University.
87-letnia Susan Bianco z Lancaster w Pensylwanii po raz pierwszy zorientowała się, że jej słuch się zmienia, kiedy rozmowy zaczęły ją męczyć. Coraz częściej prosiła męża o powtórzenie tego, co powiedział. Rozmowy telefoniczne stały się wyzwaniem, a szczególnie frustrujące okazywały się głośne spotkania towarzyskie.
– Bardzo trudno jest słyszeć w tłumie – mówi. – Nie rozumiem, co mówi jedna osoba, jeśli inni też rozmawiają.
Później zauważyła kolejny objaw. W uszach pojawiało się buczenie, które stawało się wyraźniejsze zawsze wtedy, gdy czuła się zmęczona.
Doświadczenie Bianco nie jest odosobnione. Według amerykańskiego Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) około 13% dorosłych Amerykanów ma trudności ze słyszeniem, a w grupie osób po 65. roku życia odsetek ten rośnie do 27%. Około 10% dorosłych doświadcza też szumów usznych (tinnitus) – dolegliwości powszechnie kojarzonej z ubytkiem słuchu, objawiającej się dzwonieniem lub buczeniem w uszach.
Prawdopodobieństwo rozwoju ubytku słuchu lub szumów usznych rośnie z wiekiem oraz wraz z narażeniem na głośny hałas.
– Nie da się zatrzymać starzenia, ale można podjąć działania, by chronić słuch i zmniejszyć ryzyko rozwoju ubytku słuchu oraz szumów usznych – mówi dr Jackie Price, audiolożka w Penn State Health Otolaryngology – Head and Neck Surgery, która wyjaśnia, skąd biorą się szumy uszne, jak chronić słuch i kiedy zgłosić się po pomoc.
Jak to wygląda w Polsce
Przytoczone wyżej dane pochodzą z USA, gdzie październik obchodzony jest jako Narodowy Miesiąc Ochrony Słuchu. Polski kontekst jest również alarmujący.
- Według danych GUS przywoływanych przy okazji Światowego Dnia Słuchu 2026 w Polsce z niedosłuchem żyje około 800 tys. osób.
- Badania epidemiologiczne wskazują, że szumy uszne trwające dłużej niż 5 minut odczuwa około 20% Polaków po 17. roku życia, a u około 5% z nich mają one charakter nieprzemijający.
- Hałas komunikacyjny – drogowy, kolejowy i lotniczy – dotyka na co dzień kilkunastu milionów mieszkańców Polski, a w wielu miastach Europy ponad połowa mieszkańców żyje w hałasie przekraczającym zalecenia WHO (55 dB w porze dnia).
- Europejska Agencja Środowiska szacuje, że zanieczyszczenie hałasem odpowiada w Europie za około 73 000 tys. przedwczesnych zgonów rocznie oraz miliony przypadków poważnych zakłóceń snu.
- WHO alarmuje, że blisko 40% osób w wieku 12–35 lat w krajach o średnim i wysokim dochodzie jest narażonych na potencjalnie szkodliwe poziomy dźwięku w klubach, barach i na koncertach – to ponad miliard młodych ludzi.
Polskim odpowiednikiem amerykańskiej kampanii jest Międzynarodowy Dzień Świadomości Zagrożenia Hałasem, obchodzony 25 kwietnia. Zapoczątkowała go w 1995 roku Liga Niedosłyszących, a w Polsce do kalendarza wpisało go w 2000 roku Towarzystwo Higieny Akustycznej.
Czym właściwie są szumy uszne
Szumy uszne to odbieranie dźwięku wtedy, gdy nie ma żadnego jego zewnętrznego źródła. Ludzie opisują je zwykle jako dzwonienie, buczenie, syczenie lub szumienie w jednym albo obu uszach. Niektórzy porównują ten hałas do cykad, a nawet do przejeżdżającego pociągu towarowego.
– U części osób hałas jest stały i dokuczliwy, zakłóca produktywność i jakość życia – mówi Price.
Te dźwięki nie pochodzą z otoczenia. Są skutkiem zaburzenia komunikacji między uszami a mózgiem. Mogą pojawić się także inne zaburzenia związane z dźwiękiem: nadwrażliwość słuchowa (hiperakuzja) sprawia, że codzienne dźwięki wydają się niezwykle głośne lub przytłaczające, a mizofonia wywołuje silne reakcje emocjonalne na określone dźwięki.
Skąd bierze się uszkodzenie
Zdaniem Price szumy uszne i podobne zaburzenia należą często do najwcześniejszych objawów ubytku słuchu.
Proces zwykle zaczyna się w ślimaku – spiralnej strukturze w uchu wewnętrznym. Znajdujące się tam drobne czuciowe komórki rzęsate przekształcają drgania dźwięku w sygnały docierające do mózgu. Kiedy te delikatne komórki zostaną uszkodzone, nie są już w stanie prawidłowo przekazywać informacji. Wraz ze spadkiem zdolności słyszenia komunikacja między uszami a mózgiem ulega zaburzeniu, co przyczynia się do powstawania dźwięków fantomowych kojarzonych z szumami usznymi.
Skutki wykraczają daleko poza sam słuch. Ubytek słuchu i szumy uszne powiązano z problemami ze snem, koncentracją i relacjami osobistymi. Badania pokazują, że mogą przyczyniać się do szybszego pogorszenia funkcji poznawczych, wyższego ryzyka depresji oraz większego prawdopodobieństwa upadków.
Jak chronić słuch na co dzień
Jednym z najskuteczniejszych sposobów zmniejszenia ryzyka uszkodzenia słuchu jest ograniczenie narażenia na głośny hałas. Price zaleca stosowanie ochrony słuchu wszędzie tam, gdzie poziom dźwięku przekracza 85 decybeli – na koncertach, wydarzeniach sportowych, pokazach fajerwerków czy przy pracy z narzędziami elektrycznymi (w Warszawie nawet na niektórych przystankach komunikacji miejskiej). Warto zauważyć, że ta sama wartość funkcjonuje w polskim prawie pracy: 85 dB to najwyższe dopuszczalne natężenie hałasu odniesione do 8-godzinnego dobowego wymiaru czasu pracy.
– Doradzam ludziom, by przy koszeniu trawy zakładali ochronniki słuchu, a nie słuchali muzyki przez słuchawki douszne – mówi Price. – To podwójny cios, bo ludzie mają hałas kosiarki, a potem podkręcają muzykę, żeby ją usłyszeć, i słuchają nadmiernego hałasu przez 45 minut albo dłużej, czasem dwa razy w tygodniu.
Ważny jest także dobór skutecznej ochrony. Zatyczki i nauszniki powinny mieć współczynnik tłumienia hałasu (Noise Reduction Rating, NRR) na poziomie co najmniej 22 decybeli – parametr ten podawany jest na opakowaniu produktu. W Europie na opakowaniach ochronników spotkamy najczęściej równoważny wskaźnik SNR oraz wartości H, M i L (wysoki, średni i niski).
Znaczenie ma również prawidłowe zakładanie. – Weź zatyczkę piankową między dwa palce, ściśnij ją i zroluj – wyjaśnia Price. – Potem, wkładając ją do ucha, pociągnij drugą ręką za płatek ucha, żeby otworzyć przewód słuchowy, wsuń zatyczkę i pozwól jej w pełni się rozprężyć.
Większość zatyczek piankowych przewidziano do jednorazowego użytku, tak by zachowały szczelne przyleganie. Indywidualnie polecamy także „plastelinowe” opcje, dostępne w aptekach w srebrnym opakowaniu (polski producent).
WHO dorzuca do tej listy rady kierowane wprost do młodych odbiorców: zmniejszać głośność w przenośnych urządzeniach audio, używać dobrze dopasowanych słuchawek, a jeśli to możliwe – takich z aktywną redukcją hałasu, która pozwala słuchać ciszej w głośnym otoczeniu.
Leczenie i badanie słuchu
Choć obecnie nie ma leku na ubytek słuchu ani na szumy uszne, dostępne terapie potrafią wyraźnie poprawić codzienne funkcjonowanie i jakość życia.
W przypadku ubytku słuchu leczenie zależy od przyczyny i nasilenia; aby poprawić komunikację, często zaleca się aparaty słuchowe i inne technologie wspomagające. W przypadku szumów usznych jedną z opcji jest terapia habituacyjna (Tinnitus Retraining Therapy), która łączy poradnictwo z terapią dźwiękiem. Poradnictwo pomaga zrozumieć dolegliwość i radzić sobie z nią, a delikatny dźwięk tła odciąga uwagę od wrażenia dzwonienia czy buczenia.
Bianco niedawno rozpoczęła terapię habituacyjną i nosi aparaty słuchowe. W ramach leczenia Price zaprogramowała w jej aparacie cichy, ciągły dźwięk, który ma sprawić, że szumy będą mniej rozpraszające. – Brzmi to, jakby padał deszcz, a to dźwięk, który mi specjalnie nie przeszkadza – mówi Bianco.
Każdy, kto doświadcza dzwonienia lub innych nietypowych dźwięków w uszach, powinien rozważyć badanie słuchu. – Czasem ludzie myślą, że słyszą dobrze, a wewnątrz ucha są już oznaki zmian, takie jak uszkodzenie komórek rzęsatych czy ubytek słuchu w najwyższych częstotliwościach – zaznacza Price. – Badanie pomaga zdobyć lepszą wiedzę o tym, co się dzieje, żeby móc tymi zmianami zarządzać.
Nawet wtedy, gdy problemy ze słuchem nie są oczywiste, badanie potrafi ujawnić wczesne oznaki uszkodzenia i daje szansę na działania, które pomogą zachować słuch na lata. W Polsce podstawowe badanie słuchu wykonuje się u laryngologa lub protetyka słuchu, a bezpłatne przesiewowe badania audiometryczne organizowane są cyklicznie m.in. przy okazji Światowego Dnia Słuchu (3 marca) i kwietniowego Dnia Świadomości Zagrożenia Hałasem.
Komentarz Akademii
Szum w uszach bywa traktowany jak drobna niedogodność, tymczasem jest jednym z niewielu sygnałów, jakie organizm wysyła, zanim ubytek słuchu stanie się nieodwracalny. Z perspektywy ekologii akustycznej to nie tylko sprawa indywidualnej profilaktyki: dopóki hałas w przestrzeni publicznej, w miejscu pracy i w miejscach rozrywki pozostaje poza kontrolą, ochrona słuchu spada wyłącznie na barki jednostki. Harmonijna przestrzeń akustyczna zaczyna się od tego, że nie musimy zatykać uszu, by w niej funkcjonować.


