
Wiklinowe bariery mogą się niektórym z nas kojarzyć jako ozdobne płotki z babcinego ogrodu. Jednakże faktycznie są to zaawansowane konstrukcje, w których naturalne pędy wikliny wyplatane na stalowej lub drewnianej ramie otaczają rdzeń zapewniający odpowiednią masę akustyczną (często z wełny mineralnej). Duńska firma PileByg – nazwa dosłownie oznacza „zbudowane z wikliny” – produkuje takie ekrany od lat i są one certyfikowane według europejskiej normy CE EN 14388.

Ich siła tkwi w podwójnym działaniu: izolują (blokują dźwięk) i absorbują (pochłaniają go), dzięki czemu hałas nie odbija się w kierunku innych budynków. Parametry robią całkiem sensowne wrażenie:
Pierwszy Green Climate Shield (Zielona Tarcza Klimatyczna) powstał w 2019 roku w dzielnicy Valby w Kopenhadze – przy Folehaven, jednej z najbardziej ruchliwych ulic miasta, którą codziennie przejeżdża 45 000 samochodów. Ten 72-metrowy, ponad 3-metrowej wysokości ekran to coś więcej niż bariera akustyczna – pełni też funkcję pionowego systemu retencji wody deszczowej i zielonej infrastruktury miejskiej.
Co istotne, w przeciwieństwie do tradycyjnych ekranów, gdzie dominuje plastik, stal i beton, Green Climate Shield zbudowano z materiałów zrównoważonych: słupów z robinii (grochodrzewu) i modułów wiklinowych dostarczonych przez PileByg. Jak podkreśla Vibe Gro Falk, kierowniczka projektów w PileByg – naturalne materiały wymagają minimalnych emisji CO₂ przy produkcji.
Projekt spotkał się z pozytywnym odbiorem lokalnej społeczności – ekran nie tylko skutecznie redukuje hałas, ale też tworzy przyjazną zieloną przestrzeń z ławkami i kwitnącą roślinnością u podstawy.
W 2014 roku plecionkarze z Nowego Tomyśla – polskiej stolicy wikliny z ponad 200-letnią tradycją – podpisali kontrakt na wykonanie 700 wiklinowych ekranów akustycznych dla Danii. Współpraca została zainicjowana przy wsparciu Ambasadora Królestwa Danii w Polsce, co pokazuje, że takie projekty mają też wymiar dyplomatyczny.
Andrzej Pawlak z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Plecionkarzy i Wikliniarzy skomentował wtedy dla Radio Poznań z charakterystycznym wielkopolskim humorem: – Kiedyś nasi plecionkarze robili wiklinowe trumny dla Anglików, to i z wiklinowymi ekranami sobie poradzimy.
I poradzili. Bo polscy rzemieślnicy potrafią – tyle że paradoksalnie produkujemy ekrany dla innych krajów, podczas gdy u nas króluje beton i aluminium.
Według analizy cyklu życia przeprowadzonej przez firmę Sweco, wiklinowe ekrany PileByg mają 60-67% niższy ślad węglowy niż konwencjonalne ekrany stalowe. To oznacza oszczędność około 160 kg CO₂ na każdy metr kwadratowy.

A to nie wszystko – wiklina podczas wzrostu aktywnie pochłania dwutlenek węgla. Jest też surowcem niemal nieskończenie odnawialnym: po ścięciu regeneruje się z systemu korzeniowego, a kolejny zbiór możliwy jest już po 3-5 latach (dla porównania – tradycyjne drewno budowlane dojrzewa 20-50 lat). Badania wskazują też na dodatkowe korzyści środowiskowe, takie jak fitoremediacja – zdolność wikliny do oczyszczania gleby z metali ciężkich.
| Typ ekranu | Cena za m² (Polska) | Żywotność |
|---|---|---|
| Betonowe | 1000-1600 zł | 30+ lat |
| Aluminiowe | 1300-1600 zł | 25-30 lat |
| Drewniane | 800-1200 zł | 15-25 lat |
| Wiklinowe (PileByg) | ok. 1400 zł | 25+ lat |
Wiklinowe ekrany plasują się w środku stawki cenowej. Nie są najtańsze, ale oferują unikalne korzyści: ekologię, estetykę i… brak problemu z graffiti (wandale jakoś nie przepadają za malowaniem po naturalnym splocie wikliny).
Wiklinowe ekrany są optymalne dla hałasu komunikacyjnego – czyli częstotliwości generowanych przez ruch drogowy. Świetnie sprawdzą się:
Dodatkowy plus: ludzie je po prostu lubią. Naturalne materiały są odbierane znacznie lepiej niż betonowe mury, które czasem kojarzą się z więziennym krajobrazem.
Grafika: TL Engineering
