W 2025 roku w Dhace odbyła się konsultacja, na której rządowa doradczyni ds. środowiska poprosiła duchownych muzułmańskich o wsparcie w walce z hałasem i zapowiedziała, że „nie chce zatrzymać się na przemówieniach”. Wśród trzech obszarów wskazanych do uregulowania wymieniła koncerty. Piętnaście miesięcy później Bangladesz ma w ręku dokument, w ktorym dokładnie wszystko opisuje – jak prawo do mandatów na miejscu.
W tym samym czasie w Polsce – gdzie problem hałasu z imprez masowych jest przedmiotem interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich od 2015 roku – nie powstał ani jeden przepis, który uregulowałby problem hałasu w tym zakresie.
Jak to się zaczęło: apel w Dhace
Dokładnie 4 sierpnia 2025 roku w siedzibie Department of Environment (DoE – podległa ministerstwu agencja środowiskowa, odpowiednik funkcjonalny naszego GIOŚ) w Dhace odbyła się konsultacja z udziałem uczonych islamskich z całego kraju. Syeda Rizwana Hasan, doradczyni ds. środowiska, lasów i zmian klimatu w rządzie tymczasowym, poprosiła ich o wsparcie w przeciwdziałaniu zanieczyszczeniu hałasem i wyraziła nadzieję, że przedstawią rządowi konkretne plany działania. Argumentowała, że wplatanie treści ekologicznych w kazania – o ograniczaniu plastiku, o zakazie zrywania wzgórz, o nielegalnym wydobyciu kamienia – może realnie zmienić zachowania zwykłych ludzi.
Kluczowe zdanie tego spotkania brzmiało: „Nie chcemy zatrzymać się na przemówieniach – jesteśmy gotowi podjąć realne działania. Musimy wypracować uregulowany system zarządzania hałasem na koncertach, w użytkowaniu karetek i w sektorze transportu”. Trzy obszary, jedno zdanie, i – jak się okazało – nie był to pusty frazes, ale zapowiedź otwartości na realne działanie.
Doradca ds. religii dr AFM Khalid Hossain dodał wtedy argument, który w polskiej debacie o imprezach masowych pojawia się za każdym razem kiedy na Stadionie Narodowym, na lotnisku Bemowo czy każdej innej części kraju gdzie obywają się imprezy masowe: używanie głośników na wysokim poziomie późną nocą zakłóca sen dzieci, osób starszych i chorych, a szkody wykraczają poza sam słuch – dotyczą układu nerwowego. Co ciekawe – dodał również, że zbędne trąbienie i nadmierny hałas określił jako sprzeczne z naukami islamu. W spotkaniu uczestniczyli także sekretarz ministerstwa dr Farhina Ahmed, dyrektor generalny DoE dr Md. Kamruzzaman, prof. dr Kamrul Hasan Torofdar z ENT Head-Neck Cancer Foundation oraz Farid Ahmed, dyrektor projektu „Integrated and Participatory Noise Control Project” – czyli struktury, która później posłużyła do wdrożenia. Obecni na konsultacjach duchowni zgodzili się przygotować dla rządu zestaw rekomendacji.
Z polskiej perspektywy taka konferencja wyglądałaby jak typowe wydarzenie wizerunkowe: apel, zdjęcie, komunikat prasowy, fajna rolka na X czy Facebook i koniec. W Bangladeszu tak się jednak nie skończyło.
Od apelu do ustawy w 15 miesięcy
24 listopada 2025 roku Ministerstwo Środowiska, Lasów i Zmian Klimatu opublikowało w oficjalnym dzienniku urzędowym (Bangladesh Gazette) – odpowiedniku polskiego Dziennika Ustaw – Noise Pollution (Control) Rules 2025 – akt, który uchylił obowiązujące od dwóch dekad rozporządzenie z 2006 roku. Nowe przepisy usunęły luki poprzednich, wyjaśniły kwestie interpretacyjne i – co najważniejsze – rozszerzyły krąg organów uprawnionych do egzekwowania prawa.
15 grudnia 2025 roku, trzy tygodnie po publikacji, przeszkolono pierwszą grupę stu policjantów i wyposażono ich w mierniki poziomu dźwięku. Do stycznia 2026 roku Department of Environment prowadził dziesięciodniową skoordynowaną kampanię w Dhace z mobilnymi sądami (o tym poniżej) w dziesięciu punktach miasta i udziałem ponad 150 wolontariuszy.
W ramach projektu DoE przeprowadzono 2500 wyjazdów mobilnych sądów (głównie do imprez masowych i koncertów), w toku których rozpoznano 7297 spraw – średnio blisko trzy na jedną akcję i nałożono grzywny w wysokości ok. 10,8 mln taka (ok. 328 tys. zł).
Dodatkowo komisarz policji metropolitalnej ds. ruchu podał, że od wydania Rules 2025 policja Dhaki wniosła 29 478 spraw i pobrała ok. 19,2 mln taka (ok. 580 tys. zł) grzywien w ramach egzekucji nowych przepisów hałasowych – w praktyce głównie za nadmierne używanie klaksonu. Na bazie nowego prawa zajęto i zniszczono 6 986 nielegalnych klaksonów (w Polsce to byłyby zapewne nielegalne wydechy).
Warto też zaznaczyć, że przez ten okres w Bangladeszu zmienił się rząd – z tymczasowego na wybrany w wyborach – a mimo zmiany władzy przepisy nie zostały wycofane ani zawieszone. Nowy minister środowiska Abdul Awal Mintoo w czerwcu 2026 roku zapowiedział wpisanie tematu hałasu do programu szkolnego i wyznaczanie kolejnych stref cichych. Ochrona zdrowia publicznego w kontekście zanieczyszczenia hałasem przetrwała polityczną zmianę ekipy rządzącej, co samo w sobie jest lekcją.
Co dokładnie zmieniono
Najważniejsza zmiana dotyczy tzw. punktu wyjścia. W Bangladeszu domyślnym stanem prawnym nie jest wolność emitowania dźwięku, którą ewentualnie da się ograniczyć, ale zakaz, od którego trzeba uzyskać odstępstwo. Nowe prawo z 2025 roku zabraniaja używania głośników, mikrofonów, wzmacniaczy i instrumentów muzycznych w miejscach publicznych bez pisemnego zezwolenia. Organizator imprezy nie zaczyna więc od pytania „czy ktoś mi tego zabroni”, tylko od pytania „na jakich warunkach mi na to pozwolą”. To odwrócenie ciężaru dowodu, którego polskie prawo w odniesieniu do imprez masowych nie zna w żadnej formie.
Drugi filar to konkretna liczba. Dla imprez społecznych i kulturalnych ustanowiono maksymalny poziom 90 decybeli, z jednoczesnym obowiązkiem zakończenia wydarzenia do godziny 21:00. W projekcie rozporządzenia sformułowano to jeszcze dosłowniej – jako zakaz głośnej muzyki i programów kulturalnych po tej godzinie. Liczba i godzina są weryfikowalne przez mieszkańca, kontrolera i sąd – nie wymagają eksperckiej interpretacji ani opinii biegłego, żeby stwierdzić naruszenie.
Trzeci element to wymogi techniczne narzucone organizatorowi, a nie pozostawione jego dobrej woli. Przepisy nakazują stosowanie limiterów dźwięku przy nagłośnieniu, wymagają kierowania głośników do wnętrza terenu imprezy, czyli ograniczanie kierowania dźwięku w stronę zabudowy mieszkalnej, a także w ogóle liczbę urządzeń emitujących dźwięk. To rozwiązania znane z praktyki akustycznej i banalnie proste do skontrolowania nawet izualnie, bez pomiaru. Polska propozycja resortu klimatu nie wspomina o limiterach ani o kierunkowości nagłośnienia ani jednym słowem – ale o tym niżej.
Czwarta warstwa to reżim nocny. Prawo definiuje noc jako godziny od 21:00 do 6:00 (w Polsce będącą dalej aspektem umownym), a Rule 5 zakazuje w tym czasie używania głośników, mikrofonów, systemów muzycznych i wzmacniaczy w przestrzeni publicznej. Odstępstwo jest możliwe wyłącznie na pisemny wniosek i tylko poza strefami cichymi, ale nawet wtedy wydarzenie mu się skończyć o maksymalnie o 23:00 i w dalszym ciągu musi zachowac reżim 90 dB. Zgodę wydają wydają odpowiedni urzędnicy w zależności od tego czy są to tereny wiejskie, całe dystrykty czy miasta. Uznaniowość urzędnika działa wyłącznie w dół od granicy ustanowionej przez rząd centralny, więc te bariery nie są możliwe do przekroczenia żadnym „magicznym” papierkiem.
Warto nadmienić fakt, który świetnie kontrastuje z polską sytuacją: w Bangladeszu poszkodowany może złożyć skargę telefonicznie, pisemnie, ustnie albo mailem do upoważnionego urzędnika, a po weryfikacji organ ma prawo zająć sprzęt emitujący nadmierny hałas. Do tego wprowadzono zakaz pracy kruszarek, mieszalników i kafarów od 19:00 do 7:00 w strefach mieszkalnych i w promieniu 500 metrów od nich – czyli mają nawet uregulowaną nocną ciszę budowlaną z buforem odległościowym, czego u nas brak.
Piąty element to strefy i przestrzenie szczególnie chronione. Fajerwerki, klaksony i podobne źródła są całkowicie zakazane w strefach cichych, a prawo deklarowania takich stref przekazano jednostkom lokalnym – podokręgom, gminom, miastom, organom odpowiedzialnym za rozwój miast, a nawet policji metropolitalnej. Zakazano także piknikowania w lasach naturalnych i siedliskach dzikiej fauny – czyli hałas rekreacyjny potraktowano jako presję na przyrodę, nie tylko jako uciążliwość sąsiedzką. Do tego dochodzi obowiązek instalowania ekranów akustycznych przy estakadach, wiaduktach i liniach kolejowych.
Strefa cicha w rozumieniu bangladeskich przepisów nie ma nic wspólnego np. z rezerwatem przyrody – to kategoria miejska: obszar w promieniu 100 metrów od szpitala, szkoły, urzędu czy sądu, obowiązkowo z limitem 50 dB w dzień i 40 dB w nocy. Statusem tym objęto również całe dzielnice mieszkaniowe Dhaki, takie jak Gulshan, Banani, Baridhara i Niketan. Dla porównania: polski obszar cichy z art. 118b Prawa ochrony środowiska działa odwrotnie – wyznacza go rada powiatu tam, gdzie hałas nie przekracza norm, i służy utrzymaniu stanu istniejącego, a nie naprawie stanu złego.
Szóstym elementem, dobrze pokazującym konsekwencję tego podejścia, jest reżim wyborczy. Kodeks postępowania wyborczego z 2025 roku ograniczył kampanijne nagłośnienie do godzin od 14:00 do 20:00 i do maksymalnie 60 decybeli (czyli do poziomu rozmowy w zasadzie). Państwo, które nakłada twardy limit na własną klasę polityczną w trakcie kampanii, ma wyraźnie inną wiarygodność w tej sprawie niż państwo, które nie potrafi ustalić limitu dla festynu.
Egzekucja: miernik, magistrat, mandat
Ciekawym elementem wprowadzonym w zbiorze przepisów w 2025 roku są mobilne sądy. Mechanizm ich jest taki, jak podpowiada intuicja: sąd przyjeżdża na miejsce zdarzenia, rozpoznaje wykroczenie z załącznika do ustawy, umożliwia sprawcy złożenie oświadczenia i na podstawie przedstawionych dowodów np. przez policjanta na patrolu ulicy lub kontrolowaniu koncertu, wymierza karę natychmiast. Górny limit to nawet dwa lata pozbawienia wolności albo 200 tysięcy taka grzywny za jedno wykroczenie (około 6000 zł).Grzywna jest egzekwowana od razu, a magistrat ma prawo zajęcia i zniszczenia przedmiotów służących do naruszenia – dlatego liczba zniszczonych klaksonów jest w statystykach osobną pozycją. Od orzeczenia przysługuje apelacja do Sessions Judge w terminie 30 dni.
Rzetelność wymaga wskazania słabości tego narzędzia. Mobilne sądy prowadzą magistraci wykonawczy, czyli urzędnicy administracji, a nie sędziowie. W 2017 roku bangladeski High Court uznał jedenaście przepisów regulujących prowadzenie mobilnych sądów przez magistratów wykonawczych za niekonstytucyjne, wskazując, że takie postępowania powinni prowadzić sędziowie – instytucja jednak nadal działa. Nie postulujemy przenoszenia tego rozwiązania do Polski; wskazujemy tylko na jego funkcjonalną istotę: w jednym akcie kontrolnym występuje pomiar, ustalony sprawca i wymierzona sankcja. W polskim porządku prawnym przy imprezie masowej nie występuje żaden z tych trzech elementów.
Nie jest też tak, że w Bangladeszu problem z hałasem zniknął. 26 lipca 2026 roku High Court, po wniosku dziewięciu adwokatów Sądu Najwyższego, wezwał rząd do wyjaśnienia, dlaczego istnieje bezczynność w zakresie kontroli nadmiernego hałasu, zakłóceń porządku i starć podczas obchodów wielkich wydarzeń sportowych – w tym mundialu 2026 – i nowe przepisy nie uznały tego za niezgodne z prawem. Wnioskodawcy domagają się polityki regulującej także fajerwerki i głośniki podczas publicznych transmisji oraz całkowitego zakazu fajerwerków i nadmiernego hałasu po godzinie 23:00. Różnica wobec Polski nie polega więc na tym, że tam jest cicho. Polega na tym, że tam istnieje norma, do której można się odwołać w sądzie – i obywatele z tego korzystają.
Polska: jedenaście lat ping-ponga a obywatele przegrywają do zera
A co w tej materii dzieje się w Polsce? Interwencje Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie hałasu z imprez masowych sięgają 2015 roku. Przez blisko dekadę resorty odsyłały problem między sobą: Ministerstwo Klimatu i Środowiska do Ministerstwa Zdrowia, te natomiast do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji – i tak w kółko. Każdy tłumaczył, że właściwy jest ktoś inny.
Jesienią 2024 roku spór kompetencyjny rozstrzygnął premier Donald Tusk, wskazując Ministra Klimatu i Środowiska jako organ właściwy w sprawie emisji hałasu z imprez masowych. Decyzja Prezesa Rady Ministrów oznaczała koniec wymówki o niejasnej właściwości i początek liczenia czasu, w którym resort miał dostarczyć rozwiązanie. Teoretycznie.
Ponad rok później, a dokładnie w styczniu 2026 resort środowiska zwrócił się do Ministerstwa Zdrowia o stanowisko – z prośbą o uregulowanie „hałasu rekreacyjnego u źródła” oraz o rekomendacje standardów akustycznych, tłumacząc, że nie ma kompetencji do oceny skutków zdrowotnych ani do wyznaczania poziomów bezpiecznych dla zdrowia. Innymi słowy jakieś 15 miesięcy zajęło resortowi stwierdzenie, że w sumie to potrzebują innego resortu.
W czerwcu 2026 roku RPO Marcin Wiącek zauważył, że prace są „jeszcze na wczesnym etapie” i wezwał do ich intensyfikacji. Bylo to w kontekście imprezy Circoloco z 9 maja 2026 roku, zorganizowanej w Wilanowie, w otulinie rezerwatu przyrody, która odbiła się szerokim echem medialnym po akuistycznej rzeźi jaką zorganizowali organizatorzy okolicznym mieszkańcom i zwierzętom.
Od lipca 2026 roku wiemy już też, że MKiŚ nie prowadzi w zasadzie żadnych prac nad nowelizacją ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych ani nad przepisami dotyczącymi oddziaływania akustycznego takich wydarzeń, a wniosek o wpisanie tematu do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów ma zostać złożony dopiero w trzecim kwartale 2026 roku – po zebraniu od 36 miast ankiety dotyczącej liczby i kosztów potrzebnych uchwał.
Rekomendowany przez MKiŚ wariant to nowelizacja art. 157 Prawa ochrony środowiska: nowy ust. 1a, zgodnie z którym rada gminy „może” w drodze uchwały określić zasady i warunki organizowania uroczystości, imprez i innych legalnych zgromadzeń, ust. 1b z fakultatywnym katalogiem treści takiej uchwały – obszary i strefy szczególnej ochrony, roczny limit dni imprezowych, ograniczenia pory doby, obowiązek zgłoszenia – oraz ust. 1c, wymagający poprzedzenia uchwały „analizą”.
Czego w tej propozycji nie ma? Nie ma ani jednej wartości w decybelach. Nie ma rozstrzygnięcia, czy mierzymy w krzywej A czy C, a więc nie ma odpowiedzi na problem basów, które są dominującą uciążliwością imprez plenerowych. Nie ma obowiązku stosowania limiterów. Nie ma wskazania organu, który miałby kontrolować głośność w trakcie imprezy – ani WIOŚ/GIOŚ, ani policji, ani straży miejskiej. Nie ma wytycznych technicznych do „analizy” z ust. 1c, mimo że to od niej ma zależeć legalność uchwały. Nie ma także żadnego poziomu bazowego, od którego gmina mogłaby jedynie zaostrzać.
Skutek jest przewidywalny i warto go nazwać wprost. Po pierwsze, w większości gmin nie będzie żadnych limitów, bo przepis fakultatywny nie zobowiązuje nikogo do niczego. Wszyscy dobrze wiemy, że minimum określone w ustawie oznacza najczęściej maksimum tego co zrobią urzędnicy. Z resztą już dziś gminy praktycznie nie korzystają z istniejącego art. 157, a z rozmów z samorządami wynika, że potrzebują prostych i konkretnych ram odgórnych – których nowelizacja im nie daje. Po drugie, całe ryzyko prawne przenosi się na gminę: dotychczasowe uchwały hałasowe masowo upadały w wojewódzkich sądach administracyjnych jako zbyt ogólne i arbitralne, więc racjonalny wójt nie zrobi nic. Po trzecie, uruchamia się mechanizm konkurencji w dół – gmina, która ustali limit, zobaczy, jak organizator festiwalu przenosi się do gminy obok, w której nie ustalono niczego. Warszawa jest tego zapowiedzią: w czerwcu 2026 roku komisja Rady Warszawy odrzuciła wniosek o miejskie standardy akustyczne i obowiązkowy monitoring imprez, uznając przepisy z 2015 roku za wystarczające.
Do tego dochodzi czynnik pogarszający, wprowadzony inną ścieżką. Ustawa deregulacyjna z 11 czerwca 2026 roku dodaje do ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych art. 29a: jeżeli organ nie wyda decyzji najpóźniej siedem dni przed planowaną imprezą artystyczno-rozrywkową, przyjmuje się, że zezwolenie zostało udzielone na warunkach wskazanych we wniosku i załącznikach. W połączeniu z fakultatywnym art. 157 powstaje układ, w którym gmina milcząco oferuje organizatorowi warunki zdefiniowane przez niego samego.
Bilans: Bangladesz od apelu do mandatów potrzebował piętnastu miesięcy. Polska od rozstrzygnięcia premiera do wniosku o wpis do wykazu prac potrzebuje prawie dwóch lat i nadal nie ma projektu ustawy.
Sedno więc zarzutu jest ustrojowe, nie akustyczne. Resort, któremu premier wskazał zadanie, po tylu miesiącach nie przygotował normy, tylko przygotował upoważnienie dla kogoś innego, żeby normę ewentualnie ustalił. Trudno nie zapytać, dlaczego tej metody nie stosujemy szerzej: skoro gmina może sama decydować, jak głośna może być impreza na jej terenie, to dlaczego nie mogłaby sama decydować, jakie stężenia zanieczyszczeń są dopuszczalne w wodzie z jej wodociągu albo jaki poziom pyłu PM10 uznaje u siebie za akceptowalny? Odpowiedź jest oczywista – bo w tych obszarach państwo rozumie, że pogrywanie z normami, które mają drastyczny wpływ na zdrowie publiczne doprowadzi do szerokiego buntu społecznego, którego nie wytrzyma żadne ugrupowanie. Jednak to czy do naszych uszu wlewa się trucizna degradująca zdrowie Polek i Polaków wydaje się być dla polityków tematem wciąż nieistotnym.
Na koniec
Z punktu widzenia większości Polek i Polaków, Bangladesz jest bardzo egzotycznym krajem, o którym pojawia się wiele anegdot. Tymczasem Bangladesz przyjął odpowiedzialne założenie, że prawo do zabawy i prawo do snu to są realne prawa, i pogodził je liczbą: 90 decybeli, godzina 21:00, limiter zapięty w sprzęt nagłośnieniowy, głośniki skierowane do wnętrza terenu, pisemne zezwolenie jako warunek wstępny. Polska przyjęła założenie, że problemu nie ma, bo ustawa wyłączyła imprezy rozrywkowe z zakazu nagłaśniania, a resztę załatwi wójt w swojej mądrości – o ile w ogóle zechce.
W efekcie państwo o wielokrotnie niższym PKB per capita dało policjantowi miernik, magistratowi podstawę prawną, a mieszkańcowi narzędzie, które go ochroni przed utratą zdrowia czy po prostu komfortu życia i dobrostanu. Do tego szybko działające mobilne sądy pozwalają na szybkie wpływy do budżetu od tych, którzy łamią te przepisy.
W Polsce mamy jedenaście lat korespondencji, jedno rozstrzygnięcie premiera, jedną ekspertyzę i propozycję, żeby decydowało 2477 gmin – każda u siebie i z których żadna nie musi tak na prawdę decydować o niczym. To nie subsydiarność, to polityczne lenistwo i rozproszenie odpowiedzialności do poziomu, na którym nikogo nie da się rozliczyć.
Pod względem akustycznym traktujemy siebie jak kraj trzeciego świata – z tą różnicą, że kraje, które tak nazywamy, potrafiły w tej sprawie działać szybciej i konkretniej. O tym, jak głęboko sięga ta akustyczna autodeprecjacja w polskim prawie i praktyce administracyjnej, napiszemy w kolejnym materiale.
Źródła
- BSS, „Islamic scholars’ support is needed to curb noise pollution: Rizwana”, 4.08.2025 – bssnews.net/news/298787
- UNB, „Bangladesh updates noise pollution rules to curb rising sound levels”, 25.11.2025
- The Financial Express, „New rules formulated to control noise pollution”, 26.11.2025
- Muslim Network TV, „Bangladesh introduces tougher nationwide noise pollution rules”, 26.11.2025
- Prothom Alo (EN), „Police to fine offenders for noise pollution”, 22.12.2025
- Prothom Alo (EN), „Blaring campaign loudspeakers hurt ears, doubling noise pollution”, 7.02.2026
- LinkedIn Pulse, „Urban Noise and Public Health: A Legal Review of the Noise Pollution (Control) Rules, 2025”, 12.12.2025
- The South Asian Times BD, „Dhaka’s battle against noise pollution: Stricter rules in the works”, 16.08.2025
- UNB, „Fighting noise pollution: Tougher rules, ban on import of high-decibel horns in the offing”, 16.08.2025
- GeoNoise Asia, „Bangladesh Department of Environment Launches Major Noise Pollution Control Campaign”, 7.01.2026
- The Climate Watch, „Noise pollution must be included in education curriculum, says Environment Minister”, 21.06.2026
- TBS News, „HC questions govt’s inaction over noise pollution, violence during sports celebrations”, 26.07.2026
- TBS News, „HC petition seeks directives to curb World Cup-related violence, noise pollution”, 9.07.2026
- Mobile Court Act, 2009 (Bangladesz) – bdlaws.minlaw.gov.bd/act-1025.html
- The Daily Star, „Executive magistrate-led mobile court illegal: HC”, 13.05.2017
- BRPO, „Sprawa hałasu z imprez masowych w związku z wydarzeniem w Wilanowie”, aktualizacje 15.06.2026 i 20.07.2026
- BRPO, „Sprawa uregulowania hałasu z imprez masowych”, aktualizacja 5.01.2026 (rozstrzygnięcie Prezesa Rady Ministrów)
- Portal Samorzadowy, „Koniec bezkarności za przekroczenia norm hałasu? MKiŚ chce dać gminom nowe uprawnienia”, 8.07.2026
- Coraz głośniej, „Bardzo głośne lato”, 1.08.2026 (analiza rekomendowanego wariantu nowelizacji art. 157 POŚ)
- Coraz głośniej, „Za długo, za głośno”, 1.05.2026
- Dziennik Gazeta Prawna, „Milczenie urzędu będzie oznaczać zgodę na imprezę masową”, 21.07.2026 (ustawa z 11.06.2026, art. 29a u.b.i.m.)
- Ustawa z 27.04.2001 Prawo ochrony środowiska, art. 156 ust. 2 i art. 157 ust. 2



