
Grupa prowadzona przez Arkadiusza K. nie ukrywała swoich zamiarów. W mediach społecznościowych otwarcie zapowiadano "Bad Intentions Warsaw Spot Nr. 2" na 27 kwietnia od godziny 14:00, publikowano zdjęcia kolorowych pojazdów sportowych i informowano o "dostępie tylko dla właścicieli Dodge Challenger".
Nie była to tajna operacja - był to publiczny event, który każdy funkcjonariusz policji mógł znaleźć w kilka sekund. A jednak KSP pozwoliła, aby centrum Warszawy zamieniło się ponownie w plac zabaw dla piratów drogowych i miłośników głośnych wydechów.
Dodatkowy kontekst: Grupa Bad Intentions od miesięcy systematycznie szykanuje osoby zaangażowane w walkę z hałasem. W poście z 6 stycznia 2025 roku oznaczyli lokalizację koordynatora interwencji Instytutu Ekologii Akustycznej, komentując: "Generalnie jak ktoś lubi pohałasować to tutaj mieszka prowadzący, zapraszamy 😂". Jeśli Policja by faktycznie śledziła te grupy, to by wiedziała, że jest to otwarte namawianie do stosowania przemocy akustycznej i psychicznej.

Czy takie zachowanie to nie jest przypadkiem świadoma próba zastraszania aktywistów społecznych oraz inne szkodliwe działania? Takie regularne nocne "wizyty" hałasujących pojazdów pod oknami, które się zaczęły pojawiać po tym wpisie mogą być przecież kwalifikowane jako np. uporczywe nękanie (art. 190a Kodeksu karnego) czy nawoływanie do popełnienia wykroczenia (art. 255 Kodeksu karnego). Policja by o tym wiedziała… gdyby faktycznie monitorowała co robią patokierowcy w Warszawie. Przypominamy, że oni się z tym nie kryją.
W dniu 28 kwietnia 2025 roku Instytut Ekologii Akustycznej złożył do Komendy Stołecznej Policji wniosek o udostępnienie informacji publicznej, zadając 13 konkretnych pytań dotyczących działań podjętych podczas wydarzenia "Bad Intentions":
Otrzymane odpowiedzi to w zasadzie katalog systemowych zaniedbań i braku zrozumienia problemu hałasu jako formy przemocy wobec mieszkańców:
Ukrywanie się za "tajemnicą służbową"
Na pytania o monitorowanie mediów społecznościowych KSP odpowiada wymijająco, powołując się na "charakter działań operacyjnych". Jeśli grupa publicznie zapowiada swoje działania na Instagramie, to nie ma tu żadnej "niejawności" do ochrony. Poza tym jeśli faktycznie Policja monitoruje tę grupę to wiedziała zarówno o planowanym zlocie, a także o tym, że namawiają do celowego hałasowania pod oknami. Jeśli więc wiedziała to z premedytacją i celowo zaniechała działań prewencyjnych, albo to tylko takie gadanie, aby się nie przyznać, że nic nie monitorują, a działania podjęte podczas X-lecia WNR to była jednostkowa akcja spowodowana ogromną presją społeczną i medialną.
Reakcja na zgłoszenia obywateli
Czy grupa SPEED w ogóle działała?
Najbardziej bulwersująca informacja: specjalna grupa SPEED, powołana do walki z niebezpiecznymi zachowaniami na drogach, nie przeprowadziła ani jednej kontroli oraz interwencji wobec uczestników Bad Intentions. W dniu zapowiedzianego spotu grupa odpowiedzialna za walkę z patologią drogową... nic nie robiła. Po prostu.
Zero kontroli sonometrem uczestników wydarzenia
KSP nie odpowiada wprost na pytanie o kontrolę hałasu uczestników Bad Intentions, ograniczając się do ogólnych informacji o kontrolach ulicznych. Oznacza to najprawdopodobniej, że żaden pojazd z grupy nie został sprawdzony sonometrem. Z resztą skoro ich ani razu nie zatrzymali, to i nie było żadnej kontroli. Proste.
Brak współpracy z innymi służbami
Policja przyznaje, że ani Strażą Miejską, ani nie korzystała z monitoringu miejskiego. Przy tak zapowiedzianym wydarzeniu dotyczącym piractwa drogowego - według naszej oceny to jest po prostu niepoważne podejście do problemu.
Nie wiedzą ile mieli zasobów
KSP nie potrafi podać ilu funkcjonariuszy było dostępnych w centrum Warszawy podczas wydarzenia. Czy to dotyczy tylko kiedy trzeba odpowiedzieć na niewygodne pytanie czy tak jest zawsze? Jak można planować skuteczne działania nie wiedząc jakie ma się zasoby - tak ogólnie, to dość zastanawiające, że przełożeni nie wiedzą ile patroli gdzie i w jakiej ilości mogą posłać podczas potrzeby działania.
Brak systemowych rozwiązań
Z jednej strony Policja przy markowanych akcjach przeciwko hałasowi, jak “Ciche Miasto II” chwali się statystykami (zakrzywiając rzeczywistość, bo uwzględnia w nich wszystkie mandaty, również za nietrzeźwość czy zbyt zaciemnione szyby, a nie tylko za faktyczny hałas), ale jeśli pojawiają się konkretne pytania to okazuje się, że -
Braliśmy pod uwagę, że problemy kadrowe warszawskiej policji zmusiły funkcjonariuszy do działań na innych, bardziej priorytetowych polach - napaści, pobicia, itp., stąd zadaliśmy pytanie dotyczące statystyk przestępności tego dnia. Taką tabelę udostępniło nam KSP w swojej odpowiedzi. W dniu 27 kwietnia 2025 roku między godziną 14:00-20:00 w centrum Warszawy zarejestrowano:
Oznacza to, że policja miała możliwość kadrową do skupienia się na problemie Bad Intentions, ale wybrała bezczynność.
Z naszej obserwacji grup patokierowców oraz pojedynczych kierowców, którzy celowo łamią przepisy ruchu drogowego, uważamy, że pacyfikowanie takich spotów to nie jest aż tak trudna akcja i operacja, aby mogła przerosnąć działania - bądź co bądź - doświadczonych funkcjonariuszy Policji. Z tego powodu poniżej nasza darmowa porada.
Poniżej pokazujemy nagranie wideo pokazujące, jak uczestnicy Bad Intentions faktycznie zatrzymali się w tej właśnie zatoczce, przejeżdżając wcześniej przez skrzyżowanie Plater/Świętokrzyska dokładnie trasą, którą przewidywaliśmy - od strony ul. Twardej. A obok nich na następnych światłach dołączają się inne kolumny patokierowców. W jednym miejscu, bez wysiłku można było odesłać do domu rowerami kilkunastu bandytów drogowych.
Koszt? 1 radiowóz drogówki w odpowiednim miejscu. Uzyskany efekt? Koniec spotu, który terroryzował psychicznie mieszkańców Warszawy, a do tego wzrost zaufania społecznego do instytucji Policji, podniesienie statystyk skuteczności działań, kilka tysięcy złotych do budżetu z powodu mandatów.
W dodatku, szkoda, że KSP już rok temu zapowiedziała, że nie planuje żadnej współpracy z organizacjami pozarządowymi w kontekście rozwiązania problemu z głośnymi pojazdami (co nas zawsze dziwi, bo zazwyczaj - co rozumiemy - nie chcą odpowiadać na pytania, które dotyczą planów, ale rok temu już wiedzieli, że do końca 2024 roku i w całym 2025 nie planują wspólnych działań). Gdyby nie ta postawa, to jako organizacja pożytku publicznego, wokół której funkcjonuje spora grupa obywatelska złożona z ludzi dręczonych przez hałas, to w ramach współpracy i wolontariatu moglibyśmy rozstawić obserwatorów po Warszawie, którzy informowaliby służby o aktualnej lokalizacji hałasującej kolumny, ułatwiając policji przygotowanie skutecznej interwencji.
Jeśli KSP by działała skutecznie, to nie mielibyśmy z tym problemu - ale skoro wybiera bezczynność, to taka izolacja sugeruje niechęć, aby w ogóle podejmować ten temat.
KSP w poprzednich wystąpieniach medialnych mówi, że dysponuje 12 radiowozami wyposażonymi w sonometry do kontroli hałasu pojazdów - co może stanowić problem dla dużego miasta (wypada mniej niż 1 radiowóz na dzielnicę). Podobnie jak mantrę powtarza, że brakuje sporej ilości funkcjonariuszy, aby zapewnić reakcję na każde wezwania.
Jednakże jak widać przy tym wydarzeniu nawet 1 sonometr nie został wykorzystany (ani nie wziął w badaniu sonometrem żaden z 344 funkcjonariuszy, którzy są do tego przeszkoleni - tak wiemy, że nie wszyscy pracowali pewnie tego dnia), więc przyzwolenie na hałas i łamanie prawa to nie kwestia braku sprzętu, a jak napisaliśmy wyżej jeśli chodzi o statystyki przestępstw - tym razem również nie chodziło o luki kadrowe.
Może nie byłoby takiego problemu z rekrutacją nowych funkcjonariuszy, jakby Policja nabrała większego wizerunku instytucji, która jest sprawcza?
Brak wykorzystania zaplecza technicznego i personalnego przy oficjalnie zapowiedzianym evencie przez grupę patokierowców, to jak kupowanie drogich narzędzi i trzymanie ich w szafie, podczas gdy dom jest w rozsypce i zagraża jego mieszkańcom.

Hałas jest drugim największym zanieczyszczeniem świata po zanieczyszczeniu powietrza. Według Europejskiej Agencji Środowiska rocznie 11 000 przedwczesnych zgonów w Europie jest spowodowanych ekspozycją na hałas.
Skutki zdrowotne obejmują:
Każdy rajd takich pojazdów to atak na zdrowie fizyczne i psychiczne mieszkańców - a w konsekwencji zdrowie publiczne, za które będziemy wszyscy z budżetu płacić za kilka lat. Myślenie, że nasz system zdrowia to wytrzyma to naiwność.
To kolejna impreza organizowana przez Bad Intentions, która została zignorowana przez Policję. Przynajmniej na tej funkcjonariusze nie wykonywali sobie zdjęć z patokierowcami, jak miało miejsce z końcem października 2024 roku.
Odpowiedź Komendy Stołecznej Policji to w naszej ocenie wykazanie systemowych zaniedbań i braku zrozumienia (lub braku chęci zrozumienia) problemu hałasu jako zagrożenia dla zdrowia publicznego.
KSP:
To musi się zmienić.
W kwietniu zainicjowaliśmy chęć utworzenia Warszawskiego Zespołu ds. Zanieczyszczenia Hałasem, do którego zaprosiliśmy m.in. Komendę Stołeczną Policji, Straż Miejską a także szereg innych jednostek związanych z miastem czy ośrodkami akademickimi. Jak można się domyśleć - nie otrzymaliśmy ze strony Policji odpowiedzi jakiejkolwiek - nawet odrzucającej pomysł. Wniosek - służby odpowiedzialne za porządek i bezpieczeństwo w mieście nie chcą rozmawiać o problemie hałasu, zwłaszcza tego generowanego z premedytacją, a jednocześnie bezsensownego i do uniknięcia.
Może to najwyższy również czas, aby władze centralne przyjrzały się problemom w tym zakresie i podjęły działania na rzecz opracowania skutecznych systemów walki zwłaszcza z hałasem z modyfikowanych wydechów. Jako organizacja pożytku publicznego, jesteśmy zawsze otwarci na współpracę, wspólne działania, dzielenie się wiedzą, możliwościami rozwiązań systemowych czy technologicznych - tylko musi być do tego wola również drugiej strony.
Pełna odpowiedź Komendy Stołecznej Policji na nasze pytania dostępna jest do pobrania poniżej. Każdy może się z nią zapoznać i wyrobić własną opinię o skuteczności działań służb w walce z hałasem w stolicy.
Projekt "Raport: Hałas w Mieście. Warszawa 2024-2025" jest finansowany ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030 (PROO).
Całkowita wartość projektu wynosi 193 866,00 zł. Umowa nr 17/PROO/3/2024 dotycząca wniosku numer 62772-2 pt.

