Centra danych nie muszą huczeć. Czas uregulować hałas przemysłowy – także w ważeniu C

Program Strażniczy i Monitoringowy

Kiedy mówimy o hałasie, nie mówimy o niedogodności. Mówimy o prawach, które przysługują Ci na mocy prawa międzynarodowego, europejskiego i polskiej Konstytucji.

Polska wchodzi w drugą falę inwestycji w centra danych – tym razem pod sztuczną inteligencję. Pod Warszawą mieszkańcy Reguł, Kajetan i Piaseczna pytają, czy w nocy będą słyszeć wentylatory i agregaty. Mamy dobrą wiadomość: ciche technologie chłodzenia istnieją, są dostępne komercyjnie i w perspektywie dekady są tańsze. Mamy też złą: polskie prawo nie mierzy tego, co najbardziej przeszkadza ludziom.

Centrum danych musi bez przerwy odprowadzać ogromne ilości ciepła. W klasycznym modelu robią to chillery, centrale wentylacyjne na dachach i wieże chłodnicze. Źródłem uciążliwości nie jest wyłącznie głośność, ale charakter dźwięku: stały, tonalny, niskoczęstotliwościowy, 24 godziny na dobę. Do tego dochodzą comiesięczne testy agregatów prądotwórczych – rzędu 110 dBA, z energią skupioną w pasmach 31,5-250 Hz.

Przy planowanym kampusie w Regułach mowa o ok. 80 agregatach o łącznej mocy do 216,8 MW. Nic dziwnego, że protest mieszkańców poparło ok. 1,2 tys. osób, a gmina nałożyła obowiązek pełnej oceny oddziaływania na środowisko, z analizą hałasu w dzień i w nocy, pracy agregatów oraz oddziaływań skumulowanych.

Pułapka pomiarowa: dlaczego „norma spełniona” nie znaczy „cisza”

Polskie normy hałasu środowiskowego opierają się na matematycznie opracowanym w latach 30. XX wieku, ważeniu A (dBA), które naśladuje czułość ucha – czyli wszystko co jest poniżej 1000 Hz jest coraz bardziej tłumione na pomiarze. Narzędzie, które ma prawie 100 lat tak mocno „ścina” niskie częstotliwości, że np. przy 63 Hz (częstotliwość wentylatorów przemysłowych) wartość tej częstotliwości jest pomniejszona o ok. 26 dB, poniżej 20 Hz nawet o ponad 40 dB. W praktyce realny dźwięk 70 dB przy 31,5 Hz może trafić do raportu jako „bezpieczne” 30,6 dBA. Formalnie wszystko gra, mieszkańcy nie śpią, bo w tle wciąż burczy, wiruje „jakaś pralka”.

WHO już w 1999 r. rekomendowało ważenie C (dBC) tam, gdzie dominują składowe niskotonowe. Odrębne regulacje dla hałasu niskotonowego ma tylko 4 z 27 krajów UE – m.in. Niemcy (DIN 45680) i Dania. Polska nie ma ich wcale. Tym samym w Polsce nie mierzymy aż 36% składowych dźwięku, jedynie dlatego, że słabo je słychać, pomimo, że dalej je odczuwamy ciałem, a charakterystyczny dźwięk „wgryza” się w nasz umysł i układ nerwowy. Szeroko o tym napisaliśmy w artykule: „Trucizna, której nie widać w pomiarach: Polska ignoruje 36% spektrum akustycznego najbardziej szkodliwego dla zdrowia”.

Branża podkreśla, że w Polsce dominuje chłodzenie w obiegu zamkniętym, więc zużycie wody jest znikome. To ważny argument w sporze o wodę – ale nie w sporze o hałas. Obieg zamknięty oddaje ciepło do powietrza przez suche chłodnice i chillery, czyli przez… duże wentylatory. Pytanie nie brzmi więc „czy obieg jest zamknięty”, tylko „jakie chłodzenie i jaki profil akustyczny na granicy działki – w dBC, w pasmach tercjowych i z oceną składowych tonalnych”.

Nie tylko głośność: słyszalność i tonalność

Mieszkańców rzadko budzi to, że jest „głośno”. Budzi ich to, że coś słychać, i to wciąż na tej samej nucie. Wentylatory chłodnic i chillerów emitują ton o stałej wysokości, tzw. ton łopatkowy. Wybija się on ponad tło jak pralka na wirowaniu za ścianą: miernik pokazuje niewiele, a ucho nie potrafi go odfiltrować. W nocy, gdy tło cichnie, taki ton jest słyszalny nawet przy niskim poziomie w dBA.

Akustyka zna ten problem od dawna. Norma ISO 1996-2 mierzy słyszalność tonu, czyli to, o ile wybija się ponad próg maskowania, i dodaje do wyniku poprawkę do 6 dB. Dania, Niemcy czy Wielka Brytania stosują takie korekty w praktyce. Polska metodyka pomiarów hałasu z instalacji opiera się wyłącznie na LAeq i tonalności nie ocenia wcale. Paradoks polega na tym, że polska norma dla hałasu w budynkach obniża dopuszczalny poziom o 5 dB, gdy hałas jest tonalny lub niskoczęstotliwościowy. Ton liczy się w pokoju, ale już nie na elewacji tego samego domu.

Skutek jest taki, że dwa źródła o tym samym poziomie w dBA, jedno szumiące, a drugie „burczące”, na papierze wyglądają identycznie. W rzeczywistości drugie jest dużo bardziej uciążliwe. Pominięcie tonalności oznacza więc systematyczne zaniżanie rzeczywistego oddziaływania. Nie zastąpi tego samo ważenie C: przy najniższych częstotliwościach potrzebne są kryteria dla hałasu niskotonowego, a przy tonach ocena ich słyszalności. Obu regulacji dziś brakuje.

Rozwiązania istnieją – i się opłacają

W opracowaniu „Ciche chłodzenie się opłaca” przeanalizowaliśmy technologie chłodzenia pod kątem hałasu i kosztów:

  • chłodzenie bezpośrednie na chipie (direct-to-chip) eliminuje większość wentylatorów serwerowych,
  • immersja jednofazowa i dwufazowa eliminuje je całkowicie i ogranicza zużycie wody o 95-98%,
  • 10-letni koszt posiadania klastra AI (64 szafy) to ok. 42 mln USD przy chłodzeniu powietrzem wobec ok. 28 mln USD przy immersji,
  • wyższy koszt początkowy zwraca się w mniej niż 3 lata przy gęstości powyżej 30 kW na szafę.

Dlaczego więc wybiera się rozwiązania głośne? Opisujemy siedem mechanizmów – od asymetrii CAPEX/OPEX, przez rozdzielenie budżetów dewelopera i najemcy, po lukę regulacyjną, która nie mierzy hałasu niskotonowego. Hałas nie ma ceny w rachunku inwestora. Ma za to cenę w rachunku społecznym: każde euro wydane na ochronę przed hałasem zwraca ok. 10 euro korzyści (badanie zlecone przez Komisję Europejską).

Dobry moment na rozmowę o przepisach

Boom na centra danych to test, czy system ochrony przed hałasem przemysłowym nadąża za technologią. Proponujemy:

  1. Wprowadzenie do prawa kryteriów oceny hałasu niskotonowego – wzorem DIN 45680 (różnica LC-LA ≥ 20 dB) lub przepisów duńskich, które uwzględniają również drgania i wibracje.
  2. Wymóg analizy akustycznej w dBC i pasmach oktawowych/tercjowych w raportach OOŚ dla centrów danych i innych źródeł z dominującą składową niskotonową.
  3. Wprowadzenie oceny tonalności do metodyki referencyjnej pomiarów hałasu z instalacji, np. według ISO 1996-2 (załącznik C), z poprawką doliczaną do wyniku. Chodzi o spójność z wymaganiami dla hałasu w budynkach, które już dziś traktują hałas tonalny i niskoczęstotliwościowy surowiej.
  4. Uwzględnianie w ocenach najlepszej dostępnej techniki (BAT) w zakresie chłodzenia – skoro ciche technologie są dostępne i tańsze w dekadzie, ich pominięcie powinno wymagać uzasadnienia.
  5. Strefy buforowe między centrami danych a zabudową mieszkaniową i obiektami wrażliwymi.
  6. Raportowanie PUE i WUE na etapie decyzji lokalizacyjnych – spójnie z kierunkiem dyrektywy EED.

Nie jesteśmy przeciwni centrom danych – jako entuzjaści rozwoju technologicznego i współpracy z AI doskonale rozumiemy potrzeby rozbudowy infrastruktury, itp, jednakże jesteśmy przeciwni temu, żeby ich koszty – w postaci bezsennych nocy – ponosili ludzie mieszkający w ich pobliżu, a potem koszt zdrowotny wypływał w świadczeniach NFZ. Nie może być tak, że jedni ludzie zarabiają na swoich biznesach, kosztem zdrowia i komfortu życia innych – tym bardziej, że istnieją technologie, które pomagają unikać tego problemu.

Dobre przepisy i egzekwowane prawo to oznaka jaki stosunek mają decydenci do zdrowia Polek i Polaków

Nasze doświadczenie interwencyjne powoduje, że czasem postrzegamy nasz kraj, jako europejski odpowiednik krajów tzw. trzeciego świata. Słaba ochrona prawna, decydenci nieprzejmujący się konsekwencjami swoich decyzji oraz zaniedbań, całość walki o podstawowe prawa człowieka przerzucone na obywatela/obywatelkę, a na koniec zero odpowiedzialności za koszty poniesione chociażby przez NFZ w leczeniu chorób serca, cukrzycy, hormonów, słuchu i szeregu schorzeń zdrowia fizycznego i psychicznego, które rozwijają się na skutek chronicznej ekspozycji na hałas.

Weźmy na ten przykład Niemcy i strzelnice. W kraju naszego zachodniego sąsiada otwarta strzelnica dla broni powyżej kalibru .22 od 1985 roku wymaga zezwolenia środowiskowego. Jeszcze przed budową inwestor musi prognozą akustyczną wykazać, że dotrzyma limitów hałasu. Niemieckie zawody strzeleckie rozgrywa się zwykle na 100 a maksymalnie na 300 metrach. W Polsce strzelnice nie figurują nawet w katalogu przedsięwzięć wymagających decyzji środowiskowej. Dlatego w Wiechlicach może działać oś na 1200 metrów, granicząc z obszarem Natura 2000, kilkaset metrów od domów mieszkalnych. Tutaj można postrzelać z dużych kalibrów o konkretnych zasięgach. Nic dziwnego, że w tym roku ponad 60% wszystkich uczestników zawodów w Wiechlicach stanowią Niemcy. Tam rząd zadbał, aby strzelnice nie degradowały zdrowia i komfortu życia mieszkańców. W Polsce nikogo z decydentów to nie obchodzi.

Dalej – zakłady i magazyny. W Szwecji punktem wyjścia do oceny hałasu przemysłowego przy domach jest 50 dBA w dzień i 40 dBA w nocy. Gdy w hałasie słychać wyraźny ton, ta granica spada o 5 dBA. W Polsce limity na papierze są podobne, ale nie ma poprawki na ton. Co więcej w Szwecji to firma musi udowodnić, że nie szkodzi, a spowodowanie znacznej uciążliwości hałasem jest przestępstwem zagrożonym karą nawet do dwóch lat więzienia i znacznymi finansowymi. W Polsce limity są na papierze, ponownie to mieszkańcy muszą podejmować sami walkę, żyjąc każdego dnia w hałasie. Jeden z oddziałów należący do grupy IKEA zapłacił u nas za przekroczenie norm hałasu – uwaga – 30,49 zł. Najwyższa kara, jaką znaleźliśmy, to 76 tys. zł. Po co inwestować w brak szkodzenia, skoro takie kary to koszty prowadzenia działalności, znacznie niższe niż co do IKEA musiałaby zainwestować u siebie, aby działać. A skoro Polacy nie wymagają, ośmieszają się wysokością kar, to ich sprawa. Oni zarabiają.

No i nadchodzi kolejne nieuregulowane w ogóle źródło hałasu – centra danych. Z nim przyjdą inwestorzy z całej Europy i zza oceanu. Holandia ogranicza lokalizacje największych centrów danych u siebie – bardzo duże zużycie prądu, wody oraz właśnie hałas. Hałas niskotonowy, który przechodzi przez ściany, nawet najdroższe szyby akustyczne i wprawia w rezonans cały dom, mieszkanie i wszystkich, którzy w nim się znajdują. Holandia to mały kraj, o małej populacji – nie chcą z powodu hałasu pogarszać swojej demografii, wydawać potem środki na leczenia czy pokrywać w rozprawach sądowych różnicy związanej z utratą wartości nieruchomości. Inwestorzy zatem pójdą tam, gdzie będzie najłatwiej – a skoro polskie prawo nie mierzy ani hałasu niskotonowego, ani tonalnego, nikt nie zapłaci za ciche chłodzenie, bo nikt go nie wymaga, a jak nawet coś pojawi się na papierze, to nie będzie żadnego wyegzekwowania. Inwestycja będzie działać, a mieszkańcy będą podejmować nierówną walkę z doświadczonymi firmami i niechętnymi do współpracy polskimi organami i instytucjami.

* * *

Nie mamy pretensji do inwestorów, że liczą. Mamy pretensje do państwa, które – niezależnie od tego, kto rządził – pozwala im liczyć naszym kosztem. Inne kraje chronią prawem swoich obywateli i nie można powiedzieć, że gospodarki Holandii, Szwecji, Danii czy Niemiec są daleko za Polską. W naszym kraju chroni się przede wszystkim inwestorów. Pytanie tylko kto ma być beneficjentem tego rozwoju kraju? Chory obywatel, sfrustrowany bezsilnością wobec państwa, które nie chce słyszeć o jego problemach z jakimś tam hałasem? Rozwój Polski powinien być z korzyścią dla Polaków – to brzmi populistycznie, ale tym razem jest to logiczne.

To opisywaliśmy szerzej w naszym stanowisko eksperckim dla programu rządowego „Local content – z korzyścią dla Polski”. Wszystko to może zostać dobrze zaprojektowane i nie spowoduje ucieczki inwestorów. Możemy zatem sami się traktować bez szacunku, co wykorzysta inwestor tnąc swoje koszty, albo możemy zatrzymać inwestora, a jednocześnie stworzyć system, w którym strat zdrowitnych i finansowych nie będzie ponosił człowiek mieszkający w otoczeniu inwestycji. Jak to często powtarzamy – „Dziś pionierzy, jutro liderzy”. Decyzja zależy od nas i osób, które wybraliśmy do reprezentowania obywatelskich interesów.

Pamiętajmy, że życie w czystym środowisku – również w tym wolnym od hałasu, to podstawowe prawo człowieka. Narażanie jednostek i całych społeczności na hałas – w tym niskotonowy – to przemoc akustyczna i na swój sposób również psychiczna. Nie można jej usprawiedliwić tylko dlatego, że przepisy danego kraju są niedoskonałe.

Sprawdź opracowanie edukacyjne: Ciche chłodzenie się opłaca” z pełnym materiałem w PDF. Licencja CC BY-NC-SA 4.0

KS zestawienie 2 KOLOR scaled

Chcesz być powiadamiany na bieżąco o naszych inicjatywach? Zapisz się do newslettera.

Zespół Obywatelskiej Akademii Ekologii Akustycznej

Materiały opracowane w ramach projektu "Obywatelska Akademia Ekologii Akustycznej" finansowanego ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach programu "WOW w NGO".
Instytut Ekologii Akustycznej
Dionizosa 7B lokal U1
03-142 Warszawa
Email: ekologia.akustyczna@proton.me
KRS: 0000499971
NIP: 7123285593
REGON: 061657570
Konto. Nest Bank:
92 2530 0008 2041 1071 3655 0001
Wszystkie treści publikowane w serwisie są udostępniane na licencji Creative Commons: uznanie autorstwa - użycie niekomercyjne - bez utworów zależnych 4.0 Polska (CC BY-NC-ND 4.0 PL), o ile nie jest to stwierdzone inaczej.